wtorek, 26 stycznia 2016

Pomiędzy Światami VI

Rozdział 6
-Kotwicą?. Wkręcacie mnie czy jak? Przecież takie coś nie istnieje. - Nie wiedziałam co o tym wszystkim myśleć.
-W sumie masz rację- odparł ze śmiechem Damon- Aktualnie nie ma żadnego na świecie. Ostatnia dziewczyna umarła 18 lat temu, w swoje urodziny, nie wytrzymała.... Dlatego, gdy umarła w tym samym czasie urodziłaś się ty, jej klon.
-To znaczy, że mogę umrzeć? Czego moge nie wytrzymać?- Miałam łzy w oczach.
-Widzisz skarbie, gdy ukończysz 18 lat, będziesz już pełną kotwicą. Czyli jesteś tak jakby jedną nogą w świecie żywych a drugą w świecie zmarłych, wszystkich nadnatularnych istot. Każda, która umarła przejdzie przez ciebie by móc odnaleźć spokój, a ty będziesz czuła ból, jaki im towarzyszył gdy umierali. Czy to wampir, przebity kołkiem. Czarownica z poderżniętym gardłem. Przez te 18 lat sporo się ich nazbierało, więc będzie to jak wielka fala. Wszyscy cię dotkną a ty będziesz niesamowicie cierpieć. - Matka już zaczynała płakać. - Więc otwórz prosze prezent od Damona.
Zrobiłam jak mi kazano. Otworzyłam pudełko, i mym oczą ukazał się naszyjnik. Jego wisiorek przypominał wielki błekitny, błyszczący się kamień.
-To medalion, pomoże nie odczuwać, bulu 200 istot. -Powiedział Damon.
-Dziękuje, czy to znaczy, że mam większe szanse niż mój klon?
-Niestety nie, ona też taki dostała. Lecz dalej nie była zbyt silna. Lecz mam pewność, że ty wytrzymasz. Wierze w ciebie.
Uśmiechnełam się do niego i rodziców. Nagle zaczął bić dzwon wybijający godzine moich narodzin. Zbladłam.
Czekałam, ale nic się nie działo. Wreszcie usłyszałam głosy, wołające moje imię. Rodzice i Damon, wiedzieli co się dzieje. I stało się, zobaczyłam setki potworów, biegnących w moją strone. Zauważyłam, że matka i ojcec wychodzą z pokoju. Wiem, że nie mogli na to patrzeć, został tylko on.... Damon, mój anioł stróż.


Hejcio misiaki, sorka że tak puźno lecz dopiero mi się przypomniało. Chcecie wiedzieć czy Aura wytrzyma? Bądźcie na bieżąco. ;)
Rose.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz