Rozdział III
-Co on sobie myślał sprowadzając ją tu. Nie wiem, że to nie bezpieczne. - Enzo myśląc chodził po pokoju, czekając na Ricka. Jakieś 10 minut później przyszedł Rick. Wysoki blondyn o zielonych oczach. Byli zupełnym przeciwieństwem i byli braćmi.
Ich matka zgnineła w wypadku samochodowym, a ojciec zniknął bez śladu. Od chwili śmierci matki się nie nawidzą ale mają tylko siebie.
- Rick coś ty zrobił? - zapytał Enzo ze złością
- Cześć bracie jak się czujesz ? - Odpowiedział z ironią Rick.
- Nie denerwuj mnie. Dlaczego w moim pokoju leży jakaś dziewczyna? - Enzo był coraz bardziej wściekły.
- Spokojnie. Jest z Deveroxów i musi tu być. Tak kazała jej matka naszej matce. My tylko robimy to o co nas prosiła. - wyjaśnił Rick
- My? Chyba ty, bo mi nic nie pow...- przerwał, bo z pokoju obok wyszła Hope.
- Słuchajcie jeśli już muszę tu siedzieć to dajcie mi coś przeciwbólowego i powiedzcie o co chodzi.
- Dobra dzieciaki chyba pora aby to wszystko wyjaśnić, Chodzcie do kuchni, zrobie herbata i wszystko wam powiem.- Rick poszedł do kuchni, a Hope i Enzo za nim.
**********************************************************************************
Hej kochani ! Dzisiaj krótko, bo mówiąc szczerze nie za bardzo mi się dzisiaj coś chce . W zamian za to pokaże jak wyobrażam sobie Enza i Ricka :) :* / Selena
To jest Enzo, o jego tatuażu będzie jeszcze w dalszej części książki ;)
To Rick, ale nie za bardzo mi pasuje więc pewnie jeszcze się zmieni :)


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz