Rozdział 3
Obudziłam się, w pokoju było ciemno. Światło wydobywało się tylko zza okna z kratami. Były jeszcze jedne drzwi, zapewne do łazienki. Nagle zauważyłam, że leże na kolanach Josha, okryta jego kurtką. Trzyma ręke na mojej głowie i śpi. Ma ba sobie koszulke z krótkim rękawem i jeansy. Moje nogi są w jego butach, a szalik ood moją głową. Zobaczyłam bardzo dużo siniaków na jegi ciele. Wstałam cicho, żeby go nie obudzić, okryłam go kurtką, i zaczełam szukać apteczki, lub czegoś, czym moge mu pomóc. Podeszłam do drzwi- zamknięte. Szukam dalej. W trakcie Josh obudził się i mocno mnie przytulił. "Jak dobrze, że nic Ci nie jest. Bardzo się martwiłem. " "Bardzo boli?" Spytałam zmartwiona. On uśmiechnął się szeroko i odpowiedział: "Jak jesteś obok, to nie." Następnie, pocałował mnie w czoło, i uśmiechnął się jeszcze bardziej. "To moja wina, że tu jesteś" Po jego policzku popłyneła samotna łza, potem jeszcze jedna. Nie wiedziałam ci zrobić, więc przytuliłam go. "Opowiedz mi.." Wytarłam jego łzy i delikatnie się uśmiechnełam. "Cóż...moja matka umarła, gdy miałem 5 lat. Ojciec szukał jej zamiany, a że był nadziany, nawe za bardzo, to szybko znajdywał sobie panienke do przelecenia. Zapomniał o mnie. Odkąd skończyłem 7 lat, to jestem ciągle porywany. Na początku, to mnie po prostu porywali, a z czasem zaczęli bić. Żądają okupu za mnie, a po kilku tygodniach wypuszczają, gdy go nie dostają. Zmieniłem, kolejny raz szkołę. Spotkałem Ciebie, piękną, uroczą dziewczyne. Od razu się zakochałem. Lecz nie chciałem się do Ciebie przywiązywać. Więc milczałem. Ostatniego dnia pobytu w szkole, chciałem spędzić z tobą jeden dzień. I...i przezemnie.." Znowu zaczął płakać. Nie mogłam w to uwierzyć. On się uspokoił. "Uwolnię cię z tąd" Wstał i zaczął szukać wyjścia.
C.D.N
Rose
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz