Hejcio misiaki! Dzisiaj pokaże wam następny rysunek w kratkach, troche trudniejszy :) Ale uda wam się :)
Niestety nie udało zrobić mi się zdj. mojego, ponieważ dałam to AllyshyAn. Ale macie tu o to taką Else.
Rose.
sobota, 30 stycznia 2016
wtorek, 26 stycznia 2016
Pomiędzy Światami VI
Rozdział 6
-Kotwicą?. Wkręcacie mnie czy jak? Przecież takie coś nie istnieje. - Nie wiedziałam co o tym wszystkim myśleć.
-W sumie masz rację- odparł ze śmiechem Damon- Aktualnie nie ma żadnego na świecie. Ostatnia dziewczyna umarła 18 lat temu, w swoje urodziny, nie wytrzymała.... Dlatego, gdy umarła w tym samym czasie urodziłaś się ty, jej klon.
-To znaczy, że mogę umrzeć? Czego moge nie wytrzymać?- Miałam łzy w oczach.
-Widzisz skarbie, gdy ukończysz 18 lat, będziesz już pełną kotwicą. Czyli jesteś tak jakby jedną nogą w świecie żywych a drugą w świecie zmarłych, wszystkich nadnatularnych istot. Każda, która umarła przejdzie przez ciebie by móc odnaleźć spokój, a ty będziesz czuła ból, jaki im towarzyszył gdy umierali. Czy to wampir, przebity kołkiem. Czarownica z poderżniętym gardłem. Przez te 18 lat sporo się ich nazbierało, więc będzie to jak wielka fala. Wszyscy cię dotkną a ty będziesz niesamowicie cierpieć. - Matka już zaczynała płakać. - Więc otwórz prosze prezent od Damona.
Zrobiłam jak mi kazano. Otworzyłam pudełko, i mym oczą ukazał się naszyjnik. Jego wisiorek przypominał wielki błekitny, błyszczący się kamień.
-To medalion, pomoże nie odczuwać, bulu 200 istot. -Powiedział Damon.
-Dziękuje, czy to znaczy, że mam większe szanse niż mój klon?
-Niestety nie, ona też taki dostała. Lecz dalej nie była zbyt silna. Lecz mam pewność, że ty wytrzymasz. Wierze w ciebie.
Uśmiechnełam się do niego i rodziców. Nagle zaczął bić dzwon wybijający godzine moich narodzin. Zbladłam.
Czekałam, ale nic się nie działo. Wreszcie usłyszałam głosy, wołające moje imię. Rodzice i Damon, wiedzieli co się dzieje. I stało się, zobaczyłam setki potworów, biegnących w moją strone. Zauważyłam, że matka i ojcec wychodzą z pokoju. Wiem, że nie mogli na to patrzeć, został tylko on.... Damon, mój anioł stróż.
Hejcio misiaki, sorka że tak puźno lecz dopiero mi się przypomniało. Chcecie wiedzieć czy Aura wytrzyma? Bądźcie na bieżąco. ;)
Rose.
-Kotwicą?. Wkręcacie mnie czy jak? Przecież takie coś nie istnieje. - Nie wiedziałam co o tym wszystkim myśleć.
-W sumie masz rację- odparł ze śmiechem Damon- Aktualnie nie ma żadnego na świecie. Ostatnia dziewczyna umarła 18 lat temu, w swoje urodziny, nie wytrzymała.... Dlatego, gdy umarła w tym samym czasie urodziłaś się ty, jej klon.
-To znaczy, że mogę umrzeć? Czego moge nie wytrzymać?- Miałam łzy w oczach.
-Widzisz skarbie, gdy ukończysz 18 lat, będziesz już pełną kotwicą. Czyli jesteś tak jakby jedną nogą w świecie żywych a drugą w świecie zmarłych, wszystkich nadnatularnych istot. Każda, która umarła przejdzie przez ciebie by móc odnaleźć spokój, a ty będziesz czuła ból, jaki im towarzyszył gdy umierali. Czy to wampir, przebity kołkiem. Czarownica z poderżniętym gardłem. Przez te 18 lat sporo się ich nazbierało, więc będzie to jak wielka fala. Wszyscy cię dotkną a ty będziesz niesamowicie cierpieć. - Matka już zaczynała płakać. - Więc otwórz prosze prezent od Damona.
Zrobiłam jak mi kazano. Otworzyłam pudełko, i mym oczą ukazał się naszyjnik. Jego wisiorek przypominał wielki błekitny, błyszczący się kamień.
-To medalion, pomoże nie odczuwać, bulu 200 istot. -Powiedział Damon.
-Dziękuje, czy to znaczy, że mam większe szanse niż mój klon?
-Niestety nie, ona też taki dostała. Lecz dalej nie była zbyt silna. Lecz mam pewność, że ty wytrzymasz. Wierze w ciebie.
Uśmiechnełam się do niego i rodziców. Nagle zaczął bić dzwon wybijający godzine moich narodzin. Zbladłam.
Czekałam, ale nic się nie działo. Wreszcie usłyszałam głosy, wołające moje imię. Rodzice i Damon, wiedzieli co się dzieje. I stało się, zobaczyłam setki potworów, biegnących w moją strone. Zauważyłam, że matka i ojcec wychodzą z pokoju. Wiem, że nie mogli na to patrzeć, został tylko on.... Damon, mój anioł stróż.
Hejcio misiaki, sorka że tak puźno lecz dopiero mi się przypomniało. Chcecie wiedzieć czy Aura wytrzyma? Bądźcie na bieżąco. ;)
Rose.
Bogini Nocy
Rozdział lV
Weszli do kuchni, Rick wstawił wode, wyjął trzy filiżanki i czekał. Podczas gotowania wody nikt sie nie odzywał. Gdy czajnik zaczął gwizdać Enzo wstał, zalał herbatę, dał Hope tabletki i powiedział:
- Więc Rick możesz łaskawie w końcu powiedzieć co tu się dzieje.
Rick westchnął ciężko i zaczął opowiadać:
- Gdy miałem 10 lat, a ty Enzo 6 podczas pełni gdy mieliśmy już spać ktoś do nas przyszedł. Nasza matka otworzyła drzwi i do środka weszłam jakaś kobieta. Była dziwna, bo mimo mojej mocy nie mogłem ustalić kim jest, nie była żadnym mi znanym stworzeniem...
Nagle wtrącił się Enzo- Dlaczego tego nie pamiętam?
- Ponieważ już spałeś, a ja nie. Wracając do historii. Było widać, że ta kobieta jest w ciąży i niedługo będzie rodzić. Przed porodem powiedziała do naszej matki: Esmeraldo proszę cię zabierz ją od tych ludzi gdy skończy 18 lat. Ona jest nadzieją, żeby nas uratować. Później zaczął sie poród, podczas którego kobieta umarła. W pewnej chwili matka kazała mi wyjść z ukrycia i zanieść to dziecko do miasta z karteczką: Nazywa się Hope. Zaopiekuj sie nią. Proszę dla Hope . Hope Deveroux.
Zaniosłem ją po czym wróciłem do domu . Matki nie było, ciała też. Rick skończył, ale dopiero teraz zaczęły się pytania.
- Co to znaczy, że nie mogłeś wyczuć kim jest? - spytał Enzo.
-Po prostu nie była niczym czym znałem ani człowiekiem,wiedźma czy wampirem. - ze spokojem odparł Rick.
- Chwila wyczuć? To kim ty jesteś?- ze zdziwieniem spytała Hope.
- A no tak jestem czarnoksiężnikiem ( męski odpowiednik wiedźmy) po matce, a Enzo jak już pewnie wiesz jest Upadłym Aniołem po ojcu.
-Okej ciekawe czego sie jeszcze dowiem, ale zaraz przecież mam 17 lat, a nie 18. - zdziwiona stwierdziła Hope.
No tak ale dzisiaj kończysz 18 lat, jest pełnia.- spokojnie wytłumaczył Rick.
- Nie, nie urodziny mam 24, a jest 22. Tak? - spojrzała na nich ze strachem - Co nie? Ile ja spałam? - Hope była coraz bardziej przerażona.
- Spałaś 4 dni Hope . Musiałem cię uśpić żeby zmniejszyć ryzyko odnalezienia cię bądź... - Hope przerwała Rickowi
- Uśpić, odnalezienia przecież rodzice, znajomi się o mnie martwią, nie mogę tu być. No i o co chodzi z tym ona jest nadzieją żeby nas uratować? - Hope była przerażona.
- O rodziców i przyjaciół się nie martw gdy skończysz 18 lat zapomną że cię znali że istniałaś. A jeśli chodzi o to drugie to musisz uratować wszystkie dobre istoty magiczne przed czarnoksiężnikiem o imieniu....
***************************************************
Udało się znalazłam. Więc o to kolejny rozdział. Jest troszkę dłuższy od pozostałych ale to nagroda. Za czekanie . 😘 Pewnie sie zastanawiacie czemu skończyłam w pół zdania ale tak pasowało. Później nie było momentu do skończenia a i tak jest długo. Do zobaczenia niedługo 😉 / Selena
Weszli do kuchni, Rick wstawił wode, wyjął trzy filiżanki i czekał. Podczas gotowania wody nikt sie nie odzywał. Gdy czajnik zaczął gwizdać Enzo wstał, zalał herbatę, dał Hope tabletki i powiedział:
- Więc Rick możesz łaskawie w końcu powiedzieć co tu się dzieje.
Rick westchnął ciężko i zaczął opowiadać:
- Gdy miałem 10 lat, a ty Enzo 6 podczas pełni gdy mieliśmy już spać ktoś do nas przyszedł. Nasza matka otworzyła drzwi i do środka weszłam jakaś kobieta. Była dziwna, bo mimo mojej mocy nie mogłem ustalić kim jest, nie była żadnym mi znanym stworzeniem...
Nagle wtrącił się Enzo- Dlaczego tego nie pamiętam?
- Ponieważ już spałeś, a ja nie. Wracając do historii. Było widać, że ta kobieta jest w ciąży i niedługo będzie rodzić. Przed porodem powiedziała do naszej matki: Esmeraldo proszę cię zabierz ją od tych ludzi gdy skończy 18 lat. Ona jest nadzieją, żeby nas uratować. Później zaczął sie poród, podczas którego kobieta umarła. W pewnej chwili matka kazała mi wyjść z ukrycia i zanieść to dziecko do miasta z karteczką: Nazywa się Hope. Zaopiekuj sie nią. Proszę dla Hope . Hope Deveroux.
Zaniosłem ją po czym wróciłem do domu . Matki nie było, ciała też. Rick skończył, ale dopiero teraz zaczęły się pytania.
- Co to znaczy, że nie mogłeś wyczuć kim jest? - spytał Enzo.
-Po prostu nie była niczym czym znałem ani człowiekiem,wiedźma czy wampirem. - ze spokojem odparł Rick.
- Chwila wyczuć? To kim ty jesteś?- ze zdziwieniem spytała Hope.
- A no tak jestem czarnoksiężnikiem ( męski odpowiednik wiedźmy) po matce, a Enzo jak już pewnie wiesz jest Upadłym Aniołem po ojcu.
-Okej ciekawe czego sie jeszcze dowiem, ale zaraz przecież mam 17 lat, a nie 18. - zdziwiona stwierdziła Hope.
No tak ale dzisiaj kończysz 18 lat, jest pełnia.- spokojnie wytłumaczył Rick.
- Nie, nie urodziny mam 24, a jest 22. Tak? - spojrzała na nich ze strachem - Co nie? Ile ja spałam? - Hope była coraz bardziej przerażona.
- Spałaś 4 dni Hope . Musiałem cię uśpić żeby zmniejszyć ryzyko odnalezienia cię bądź... - Hope przerwała Rickowi
- Uśpić, odnalezienia przecież rodzice, znajomi się o mnie martwią, nie mogę tu być. No i o co chodzi z tym ona jest nadzieją żeby nas uratować? - Hope była przerażona.
- O rodziców i przyjaciół się nie martw gdy skończysz 18 lat zapomną że cię znali że istniałaś. A jeśli chodzi o to drugie to musisz uratować wszystkie dobre istoty magiczne przed czarnoksiężnikiem o imieniu....
***************************************************
Udało się znalazłam. Więc o to kolejny rozdział. Jest troszkę dłuższy od pozostałych ale to nagroda. Za czekanie . 😘 Pewnie sie zastanawiacie czemu skończyłam w pół zdania ale tak pasowało. Później nie było momentu do skończenia a i tak jest długo. Do zobaczenia niedługo 😉 / Selena
Ogloszenie !
Hej kochani mam przykrą wiadomość niestety nie udało mi się wstawić wczoraj kolejnego rozdziału z książki Bogini Nocy z powodu tego iż zapodziałam gdzieś zeszyt w którym było wszystko zapisane i nie udalo mi się go znaleźć. Będę go szukać. Postaram się go dzisiaj znaleźć i wstawić kolejną część. Jeśli się nie uda wstawie jutro. Bardzo bardzo was przepraszam / Selena 😘
niedziela, 24 stycznia 2016
Outlaw III
Hej aniołki :*
Dziś przychodzę do Was z kolejną częścią Outlaw
Z małym opóźnieniem, ale jest :)
W tym tygodniu to moje nowe zajęcie na nudę :D
Opowieść tygodnia:
Wczoraj byłam na lodowisku :D
Kilka razy zaliczyłam glebę, ale to normalne, przecież na łyżwach jeździłam dopiero drugi raz w życiu (za pierwszą razą jakieś 6 lat temu :) )
Jak zwykle jeździli tam na łyżwach przystojni chłopcy i popisywali się swoimi umiejętnościami :p
Kilka razy bym się przez nich przewróciła, ale mniejsza o to ;3
Raz wpadł na mnie jeden z nich mniej więcej mojego wzrostu i wieku złapał mnie za rękę i powiedział "Oj sorry, sorry" i pojechał dalej :D
Hahah później już się wprawiłam w jazdę to śmigałam po tym lodowisku :3
Co prawda nie tak jak ci chłopcy, ale dość szybko i dobrze :)
Mam nadzieję, że za kolejnym razem będę jeździć już wiele lepiej :)
Na dziś to tyle :)
Pozdrawiam :*
Miłego dnia!
/AllyshaAn
Dziś przychodzę do Was z kolejną częścią Outlaw
Z małym opóźnieniem, ale jest :)
Outlaw III
Piosenka tygodnia:
Piosenką tygodnia jest:
"Buka & Rahim ft. Natalia Nykiel - Obiecuję Ci"
Łapcie linka - https://www.youtube.com/watch?v=KHB3M6i12kc
Ja uwielbiam ta piosenkę ♥♥♥
Polecam :)
Opis tygodnia:
" Bóg potknął się i krzyknął "Ku*wa", a słowo ciałem się stało i tak powstałaś koleżanko ;)"
Cytat tygodnia:
"Nie oglądaj się za siebie, bo Ci z przodu kto przy*ebie" ~ Ferdynand Kiepski
Youtuber tygodnia:
Youtuberem tygodnia jest Marcin Dubiel :)
Nagrywa fajne chellenge
Praktycznie przy każdym odcinku można się pośmiać, także CODZIENNA DAWKA HUMORU POLECAM! :)
Film tygodnia:
Film pod tytułem : "Ilu miałaś facetów?"
Film z 2011 roku
Komedia romantyczna
Reżyseria: Mark Mylod
Główni aktorzy: Chris Evans (przystojniaczek *u* ♥) oraz Anna Faris
Polecam!
Ulubieńcy Tygodnia:
Ulubieńcem tygodnia są rysunki w kratkach :)W tym tygodniu to moje nowe zajęcie na nudę :D
Opowieść tygodnia:
Wczoraj byłam na lodowisku :D
Kilka razy zaliczyłam glebę, ale to normalne, przecież na łyżwach jeździłam dopiero drugi raz w życiu (za pierwszą razą jakieś 6 lat temu :) )
Jak zwykle jeździli tam na łyżwach przystojni chłopcy i popisywali się swoimi umiejętnościami :p
Kilka razy bym się przez nich przewróciła, ale mniejsza o to ;3
Raz wpadł na mnie jeden z nich mniej więcej mojego wzrostu i wieku złapał mnie za rękę i powiedział "Oj sorry, sorry" i pojechał dalej :D
Hahah później już się wprawiłam w jazdę to śmigałam po tym lodowisku :3
Co prawda nie tak jak ci chłopcy, ale dość szybko i dobrze :)
Mam nadzieję, że za kolejnym razem będę jeździć już wiele lepiej :)
Na dziś to tyle :)
Pozdrawiam :*
Miłego dnia!
/AllyshaAn
"Ona anioł, On szalał za nią" część piąta
"Ona anioł, on szalał za nią"
część piąta
- Jak to? Co? Kiedy? Ale... Tak. Przyjadę. Mateusz rzucił telefonem o ścianę.Osunął się na ziemię, przykrył twarz dłońmi i zaczął
płakać.
Jego mama weszła do kuchni. Ukucnęła przy nim, a on wyrzucił z siebie
potok słów, łkając przy tym jak małe dziecko.-
Umarła. Mój skarb. Lekarze dali jej rok, minęły 3 miesiące. Umarła. A mnie przy
niej nie było...
Mama przytuliła go, chociaż wiedziała, że to i tak nie pomoże.- Mateusz? Możesz
przeczytać ostatni list Magdy? - zapytała go mama dziewczyny.
- Tak. Przeczytam.
Było tyle ludzi. Wszyscy płakali. Jej ciało było ułożone w białej trumnie. W
niebieskiej sukience i w delikatnych loczkach wyglądała jak mały anioł. Była
aniołem.Każdy był tego pewien.
Mateusz stanął przy trumnie. Wyciągnął pogniecioną
kartkę i zaczął czytać.
"Kochani! Jestem taka słaba. Wybaczcie, że Was
opuszczam. Moje ciało, chociaż dusza... Dusza zawsze będzie
z Wami. Mamo, tato, dziękuje Wam za ciągłą opiekę i cierpliwość, to dzięki Wam
zobaczyłam po raz pierwszy słońce, to dzięki Wam
jestem. Przyjaciele, kocham Was, wiecie, prawda? Ale chcę wam to teraz
powiedzieć, przez Mateusza. Kocham Was. Zawsze będę
Was kochać. To wy dawaliście mi te chwile szczęścia. Dziękuję. Mateusz,
skarbie, tak ciężko mi pisać do Ciebie. Kocham Cię.
Kocham Cię czystą miłością. Zawsze tak będzie. Pamiętaj. Będę Twoim Aniołem
Stróżem. Zawsze będę przy Tobie.Gdy będzie Ci
źle, wznieś oczy ku górze, ja będę siedzieć na którejś z gwiazd. Naszych gwiazd.
Będę na Ciebie tutaj czekać. A kiedyś znów
zatańczymy razem... Mamo, niech list przeczyta Mateusz. Tylko on pewnie się
teraz trzyma. Skarbie, pomagaj moim rodzicom. Oni
potrzebują teraz mnie, ale Ty jesteś częścią mnie. Pamiętajcie wszyscy o
tym...Dziękuję Magda.
Dziękuję kochani za przeczytanie kolejnej części.
W tym tygodniu trochę opóźnienia, ale teraz już nie powinno się to pojawić.
Kolejna - ostatnia część tej historyjki już w Środę :*
Miłego dnia aniołki!
/AllyshaAn
czwartek, 21 stycznia 2016
"Kącik Kreatywny"
Cześć, misiaki! Witajcie w nowej serii czwartkowej :). Pierwszą rzeczą jaką wam pokaże to rysunek zrobiony w kratkach od zeszytu. Zaczynamy!!
Co będzie potrzebne?
Co będzie potrzebne?
1.linijka
2.ołówek (dobrze zaostrzony)
3. Gumka (w razie czego i najlepiej taka mała)
4. Kredki, a najlepiej flamastry, mazaki itd.
5. I oczywiście, kartka w kratke.
Dalej jest już prosto.
Rysujemy szkic, np.:
I kolorujemy !
Proste, prawda?
Możecie jeszcze napisać dedykacje tak jak ja na tym rysunku dla przyjaciółki:
Mam, nadzieje, że się spodobała, taka seria. Będzie czasami też coś innego, ale to niespodzianka :). Piszcie co jeszcze mam narysować. A postaram się to zrobić :) Dobranoc !
Rose.
wtorek, 19 stycznia 2016
Pomiędzy Światami V
Rozdział 5
Obudziłam się następnego dnia. Obok stała mama pakując moje rzeczy. Odwróciła się, i zauważyła, że już nie śpie.
-Wszystkiego Najlepszego, skarbulku !- krzykneła i mocno mnie przytuliła.
No tak, dzisiaj moje urodziny i ta "wielka tajemnica"
-Dziękuje, mamo jesteś kochana.- Zmusiłam się do uśmiechu, jakoś nie miałam nastroju do zabawy.
Podeszła bliżej i podała mi czarne skurzane pudełeczko.
-Chciałabym, żebyś otworzyła je trochę puźniej, to prezent od Damona. A to o demnie i taty.
Wręczyła mi tym razem czerwone płaskie pudełko. Otworzyłam je a w środku były dwa bilety do Atlanty. Zawsze chciałam tam jechać z powodu dziwnych wydarzeń dziejących się w miasteczku Mystic Falls. Od zawsze interesowały mnie zjawiska paranolmalne.
-Mamo, nie trzeba było! Przecież wydaliście na to kupe kasy! Wylot, pobyt w hotelu, a do tego fundusze jakie mi dacie, bo przecież nie chodze do pracy, jeszcze się ucze. I to wszystko na 3 miesiące! Nie moge tego przyjąć!
-Oczywiście, że możesz. Znaleźliśmy Ci prace jako kelnerka w tyn hotelu, podobno dużo płacą. Nie martw się.
-Naprawdę! Kocham was!- ale nagle przypomniałam sobie o drugim bilecie.- Mamo, ale na co mi drugi bilet?
-No chyba nie myślałaś, że pojedziesz tam sama? Rozumiem , że jesteś już pełnoletnia, ale nadal się martwie. Pojedziesz z Damonem.
-Mamooo, ale....
-Ojć, nie marudź już tylko wsiadaj jedziemy, bo się spuźnimi. Spałaś do 18:00.
-Naprawdę? Masz rację, jedźmy już. Musze się przygotować.
*************************************
Gdy już dojechaliśmy, od razu pobiegłam do swojego pokoju. Umyłam się, pomalowałam paznokcie na czerwono, a włosy spiełam w koka. Ubrałam czerwoną, długą suknie, odkrywającą prawe udo. Usta pomalowałam na mocną czerwień, a powieki i rzęsy na jasną czerń. Co minute słyszałam dzwonek do drzwi, matka zaprosiła dużo gości.
Kiedy już od pół godziny nic nie słyszałam, zeszłam na dół po schodach, w pomieszczeniu było ciemno, słyszałam wołający mnie głos.
-Auro, auro jesteś nam potrzebna... Auro. Głos stawał się coraz wyraźniejszy. I nagle się obudziłam. O mój Boże to tylko sen. Nademną stał Damon w czarnym smokingu, wyglądał oszałamiająco i nadal mną potrząsał.
-Okey, okey już nie śpie.
-Przegapiłaś całą impreze śpiąca królewno, chodź może załapiesz się na końcówke.
Zeszłam na dół, miliony prezentów i życzeń. Po wszystkim byłam wykończona.Impreza skończyła się o 23:40. Siedziałam na ganku okryta kocem. Przez drzwi wszedł ojciec, matka i Damon.
-Aura, jesteś zajęta?
-Nie, co jest?
-Pamiętasz naszą rozmowe o twojej niezwykłości? Miałaś dowiedzieć się tej tajemnicy.
-No jestem bardzo ciekawa.
-Więj, oto ona: Auro, jesteś "kotwicą między światami"
C.D.N
Hej, aniołki. Prosze spuźniony rozdział 5. Dziś wstawie jeszcze jeden, gdy odrobie lekcje. Bo wróciłam ze szkoły i od razu zaczełam pisać :D Okey, kończe. Dozobaczenia.
Rose
Obudziłam się następnego dnia. Obok stała mama pakując moje rzeczy. Odwróciła się, i zauważyła, że już nie śpie.
-Wszystkiego Najlepszego, skarbulku !- krzykneła i mocno mnie przytuliła.
No tak, dzisiaj moje urodziny i ta "wielka tajemnica"
-Dziękuje, mamo jesteś kochana.- Zmusiłam się do uśmiechu, jakoś nie miałam nastroju do zabawy.
Podeszła bliżej i podała mi czarne skurzane pudełeczko.
-Chciałabym, żebyś otworzyła je trochę puźniej, to prezent od Damona. A to o demnie i taty.
Wręczyła mi tym razem czerwone płaskie pudełko. Otworzyłam je a w środku były dwa bilety do Atlanty. Zawsze chciałam tam jechać z powodu dziwnych wydarzeń dziejących się w miasteczku Mystic Falls. Od zawsze interesowały mnie zjawiska paranolmalne.
-Mamo, nie trzeba było! Przecież wydaliście na to kupe kasy! Wylot, pobyt w hotelu, a do tego fundusze jakie mi dacie, bo przecież nie chodze do pracy, jeszcze się ucze. I to wszystko na 3 miesiące! Nie moge tego przyjąć!
-Oczywiście, że możesz. Znaleźliśmy Ci prace jako kelnerka w tyn hotelu, podobno dużo płacą. Nie martw się.
-Naprawdę! Kocham was!- ale nagle przypomniałam sobie o drugim bilecie.- Mamo, ale na co mi drugi bilet?
-No chyba nie myślałaś, że pojedziesz tam sama? Rozumiem , że jesteś już pełnoletnia, ale nadal się martwie. Pojedziesz z Damonem.
-Mamooo, ale....
-Ojć, nie marudź już tylko wsiadaj jedziemy, bo się spuźnimi. Spałaś do 18:00.
-Naprawdę? Masz rację, jedźmy już. Musze się przygotować.
*************************************
Gdy już dojechaliśmy, od razu pobiegłam do swojego pokoju. Umyłam się, pomalowałam paznokcie na czerwono, a włosy spiełam w koka. Ubrałam czerwoną, długą suknie, odkrywającą prawe udo. Usta pomalowałam na mocną czerwień, a powieki i rzęsy na jasną czerń. Co minute słyszałam dzwonek do drzwi, matka zaprosiła dużo gości.
Kiedy już od pół godziny nic nie słyszałam, zeszłam na dół po schodach, w pomieszczeniu było ciemno, słyszałam wołający mnie głos.
-Auro, auro jesteś nam potrzebna... Auro. Głos stawał się coraz wyraźniejszy. I nagle się obudziłam. O mój Boże to tylko sen. Nademną stał Damon w czarnym smokingu, wyglądał oszałamiająco i nadal mną potrząsał.
-Okey, okey już nie śpie.
-Przegapiłaś całą impreze śpiąca królewno, chodź może załapiesz się na końcówke.
Zeszłam na dół, miliony prezentów i życzeń. Po wszystkim byłam wykończona.Impreza skończyła się o 23:40. Siedziałam na ganku okryta kocem. Przez drzwi wszedł ojciec, matka i Damon.
-Aura, jesteś zajęta?
-Nie, co jest?
-Pamiętasz naszą rozmowe o twojej niezwykłości? Miałaś dowiedzieć się tej tajemnicy.
-No jestem bardzo ciekawa.
-Więj, oto ona: Auro, jesteś "kotwicą między światami"
C.D.N
Hej, aniołki. Prosze spuźniony rozdział 5. Dziś wstawie jeszcze jeden, gdy odrobie lekcje. Bo wróciłam ze szkoły i od razu zaczełam pisać :D Okey, kończe. Dozobaczenia.
Rose
poniedziałek, 18 stycznia 2016
Bogini Nocy
Rozdział III
-Co on sobie myślał sprowadzając ją tu. Nie wiem, że to nie bezpieczne. - Enzo myśląc chodził po pokoju, czekając na Ricka. Jakieś 10 minut później przyszedł Rick. Wysoki blondyn o zielonych oczach. Byli zupełnym przeciwieństwem i byli braćmi.
Ich matka zgnineła w wypadku samochodowym, a ojciec zniknął bez śladu. Od chwili śmierci matki się nie nawidzą ale mają tylko siebie.
- Rick coś ty zrobił? - zapytał Enzo ze złością
- Cześć bracie jak się czujesz ? - Odpowiedział z ironią Rick.
- Nie denerwuj mnie. Dlaczego w moim pokoju leży jakaś dziewczyna? - Enzo był coraz bardziej wściekły.
- Spokojnie. Jest z Deveroxów i musi tu być. Tak kazała jej matka naszej matce. My tylko robimy to o co nas prosiła. - wyjaśnił Rick
- My? Chyba ty, bo mi nic nie pow...- przerwał, bo z pokoju obok wyszła Hope.
- Słuchajcie jeśli już muszę tu siedzieć to dajcie mi coś przeciwbólowego i powiedzcie o co chodzi.
- Dobra dzieciaki chyba pora aby to wszystko wyjaśnić, Chodzcie do kuchni, zrobie herbata i wszystko wam powiem.- Rick poszedł do kuchni, a Hope i Enzo za nim.
**********************************************************************************
Hej kochani ! Dzisiaj krótko, bo mówiąc szczerze nie za bardzo mi się dzisiaj coś chce . W zamian za to pokaże jak wyobrażam sobie Enza i Ricka :) :* / Selena
To jest Enzo, o jego tatuażu będzie jeszcze w dalszej części książki ;)
To Rick, ale nie za bardzo mi pasuje więc pewnie jeszcze się zmieni :)
-Co on sobie myślał sprowadzając ją tu. Nie wiem, że to nie bezpieczne. - Enzo myśląc chodził po pokoju, czekając na Ricka. Jakieś 10 minut później przyszedł Rick. Wysoki blondyn o zielonych oczach. Byli zupełnym przeciwieństwem i byli braćmi.
Ich matka zgnineła w wypadku samochodowym, a ojciec zniknął bez śladu. Od chwili śmierci matki się nie nawidzą ale mają tylko siebie.
- Rick coś ty zrobił? - zapytał Enzo ze złością
- Cześć bracie jak się czujesz ? - Odpowiedział z ironią Rick.
- Nie denerwuj mnie. Dlaczego w moim pokoju leży jakaś dziewczyna? - Enzo był coraz bardziej wściekły.
- Spokojnie. Jest z Deveroxów i musi tu być. Tak kazała jej matka naszej matce. My tylko robimy to o co nas prosiła. - wyjaśnił Rick
- My? Chyba ty, bo mi nic nie pow...- przerwał, bo z pokoju obok wyszła Hope.
- Słuchajcie jeśli już muszę tu siedzieć to dajcie mi coś przeciwbólowego i powiedzcie o co chodzi.
- Dobra dzieciaki chyba pora aby to wszystko wyjaśnić, Chodzcie do kuchni, zrobie herbata i wszystko wam powiem.- Rick poszedł do kuchni, a Hope i Enzo za nim.
**********************************************************************************
Hej kochani ! Dzisiaj krótko, bo mówiąc szczerze nie za bardzo mi się dzisiaj coś chce . W zamian za to pokaże jak wyobrażam sobie Enza i Ricka :) :* / Selena
To jest Enzo, o jego tatuażu będzie jeszcze w dalszej części książki ;)
To Rick, ale nie za bardzo mi pasuje więc pewnie jeszcze się zmieni :)
sobota, 16 stycznia 2016
Outlaw II
Hej aniołki!Na początku chciałam Was przeprosić, że nie wstawiłam tego posta na czas.
Postaram się, żeby więcej nie było takich opóźnień :*
Outlaw II
Piosenka tygodnia:
Edzio x Matłok - Nic dwa razy się nie zdarza (KJN Blend)
Dziś kolejny blend :)
Wspominałam o tej piosence w poprzednim Outlaw'cie
Jest cudowna tak jak kilka innych, które pojawią się w serii Outlaw
Wszystkie nutki, które pojawią się w tej serii mają dla mnie jakieś znaczenie :)
Polecam łapcie linka ;) - https://www.youtube.com/watch?v=7RlBvFevDow
Ulubieniec tygodnia:
Ulubieńcem tygodnia jest case/etui/obudowa na telefon (jak kto woli xD) :)
Tak zwykły case..
A dlaczego?
Najpierw w autobusie w drodze do domu kolega zabrał mi telefon i zdjął z niego case'a i nie chciał oddać a potem w domu ten sam case uratował mi telefon przed kolejną rysą na nim ;)
(Rose coś o tym wie :) )
Postaram się, żeby więcej nie było takich opóźnień :*
Outlaw II
Piosenka tygodnia:
Edzio x Matłok - Nic dwa razy się nie zdarza (KJN Blend)
Dziś kolejny blend :)
Wspominałam o tej piosence w poprzednim Outlaw'cie
Jest cudowna tak jak kilka innych, które pojawią się w serii Outlaw
Wszystkie nutki, które pojawią się w tej serii mają dla mnie jakieś znaczenie :)
Polecam łapcie linka ;) - https://www.youtube.com/watch?v=7RlBvFevDow
Ulubieniec tygodnia:
Ulubieńcem tygodnia jest case/etui/obudowa na telefon (jak kto woli xD) :)
Tak zwykły case..
A dlaczego?
Najpierw w autobusie w drodze do domu kolega zabrał mi telefon i zdjął z niego case'a i nie chciał oddać a potem w domu ten sam case uratował mi telefon przed kolejną rysą na nim ;)
(Rose coś o tym wie :) )
(to nie jest mój case xD)
Polecam nosić case'y na telefon, ponieważ są bardzo przydatne xD
Film tygodnia:
Filmem tygodnia jest film, który oglądałam dziś w telewizji.
Bardzo fajny.
"Strażacki pies"
Film z 2007 roku.
Reżyser: Todd Holland
Film trwa około 2 godzin
Więcej informacji na obrazku ;)
Ogółem fajny, familijny, o jednostce strażackiej 55 i fajnym psiaku.
Wielki bohater czy gwiazda filmowa? Zobaczcie sami ;)
Opowieść tygodnia:
Niewierzący profesor filozofii stojąc w audytorium wypełnionym studentami zadaje pytanie jednemu z nich:
- Jesteś chrześcijaninem synu, prawda?
- Tak, panie profesorze.
- Czyli wierzysz w Boga.
- Oczywiście.
- Czy Bóg jest dobry?
- Naturalnie, że jest dobry.
- A czy Bóg jest wszechmogący? Czy Bóg może wszystko?
- Tak.
- A Ty - jesteś dobry czy zły?
- Według Biblii jestem zły.
Na twarzy profesora pojawił się uśmiech wyższości
- Ach tak, Biblia!
A po chwili zastanowienia dodaje:
- Mam dla Ciebie pewien przykład. Powiedzmy że znasz chorą I cierpiącą osobę, którą możesz uzdrowić. Masz takie zdolności. Pomógłbyś tej osobie? Albo czy spróbowałbyś przynajmniej?
- Oczywiście, panie profesorze.
- Więc jesteś dobry...!
- Myślę, że nie można tego tak ująć.
- Ale dlaczego nie? Przecież pomógłbyś chorej, będącej w potrzebie osobie, jeśli byś tylko miał taką możliwość. Większość z nas by tak zrobiła. Ale Bóg nie.
Wobec milczenia studenta profesor mówi dalej
- Nie pomaga, prawda? Mój brat był chrześcijaninem i zmarł na raka, pomimo że modlił się do Jezusa o uzdrowienie. Zatem czy Jezus jest dobry? Czy możesz mi odpowiedzieć na to pytanie?
Student nadal milczy, więc profesor dodaje
- Nie potrafisz udzielić odpowiedzi, prawda?
Aby dać studentowi chwilę zastanowienia profesor sięga po szklankę ze swojego biurka i popija łyk wody.
- Zacznijmy od początku chłopcze. Czy Bóg jest dobry?
- No tak... jest dobry.
- A czy szatan jest dobry?
Bez chwili wahania student odpowiada
- Nie.
- A od kogo pochodzi szatan?
Student aż drgnął:
- Od Boga.
- No właśnie. Zatem to Bóg stworzył szatana. A teraz powiedz mi jeszcze synu - czy na świecie istnieje zło?
- Istnieje panie profesorze ...
- Czyli zło obecne jest we Wszechświecie. A to przecież Bóg stworzył Wszechświat, prawda?
- Prawda.
- Więc kto stworzył zło? Skoro Bóg stworzył wszystko, zatem Bóg stworzył również i zło. A skoro zło istnieje, więc zgodnie z regułami logiki także i Bóg jest zły.
Student ponownie nie potrafi znaleźć odpowiedzi..
- A czy istnieją choroby, niemoralność, nienawiść, ohyda? Te wszystkie okropieństwa, które pojawiają się w otaczającym nas świece?
Student drżącym głosem odpowiada
- Występują.
- A kto je stworzył?
W sali zaległa cisza, więc profesor ponawia pytanie
- Kto je stworzył?
Wobec braku odpowiedzi profesor wstrzymuje krok i zaczyna się rozglądać po audytorium. Wszyscy studenci zamarli.
- Powiedz mi - wykładowca zwraca się do kolejnej osoby
- Czy wierzysz w Jezusa Chrystusa synu?
Zdecydowany ton odpowiedzi przykuwa uwagę profesora:
- Tak panie profesorze, wierzę.
Starszy człowiek zwraca się do studenta:
- W świetle nauki posiadasz pięć zmysłów, które używasz do oceny otaczającego cię świata. Czy kiedykolwiek widziałeś Jezusa?
- Nie panie profesorze. Nigdy Go nie widziałem.
- Powiedz nam zatem, czy kiedykolwiek słyszałeś swojego Jezusa?
- Nie panie profesorze..
- A czy kiedykolwiek dotykałeś swojego Jezusa, smakowałeś Go, czy może wąchałeś? Czy kiedykolwiek miałeś jakiś fizyczny kontakt z Jezusem Chrystusem, czy też Bogiem w jakiejkolwiek postaci?
- Nie panie profesorze.. Niestety nie miałem takiego kontaktu.
- I nadal w Niego wierzysz?
- Tak.
- Przecież zgodnie z wszelkimi zasadami przeprowadzania doświadczenia, nauka twierdzi że Twój Bóg nie istnieje... Co Ty na to synu?
- Nic - pada w odpowiedzi - mam tylko swoją wiarę.
- Tak, wiarę... - powtarza profesor - i właśnie w tym miejscu nauka napotyka problem z Bogiem. Nie ma dowodów, jest tylko wiara.
Student milczy przez chwilę, po czym sam zadaje pytanie:
- Panie profesorze - czy istnieje coś takiego jak ciepło?
- Tak.
- A czy istnieje takie zjawisko jak zimno?
- Tak, synu, zimno również istnieje.
- Nie, panie profesorze, zimno nie istnieje.
Wyraźnie zainteresowany profesor odwrócił się w kierunku studenta.
Wszyscy w sali zamarli. Student zaczyna wyjaśniać:
- Może pan mieć dużo ciepła, więcej ciepła, super-ciepło, mega ciepło, ciepło nieskończone, rozgrzanie do białości, mało ciepła lub też brak ciepła, ale nie mamy niczego takiego, co moglibyśmy nazwać zimnem. Może pan schłodzić substancje do temperatury minus 273,15 stopni Celsjusza (zera absolutnego), co właśnie oznacza brak ciepła - nie potrafimy osiągnąć niższej temperatury. Nie ma takiego zjawiska jak zimno, w przeciwnym razie potrafilibyśmy schładzać substancje do temperatur poniżej 273,15stC. Każda substancja lub rzecz poddają się badaniu, kiedy posiadają energię lub są jej źródłem. Zero absolutne jest całkowitym brakiem ciepła. Jak pan widzi profesorze, zimno jest jedynie słowem, które służy nam do opisu braku ciepła. Nie potrafimy mierzyć zimna. Ciepło mierzymy w jednostkach energii, ponieważ ciepło jest energią. Zimno nie jest przeciwieństwem ciepła, zimno jest jego brakiem.
W sali wykładowej zaległa głęboka cisza. W odległym kącie ktoś upuścił pióro, wydając tym odgłos przypominający uderzenie młota.
- A co z ciemnością panie profesorze? Czy istnieje takie zjawisko jak ciemność?
- Tak - profesor odpowiada bez wahania - czymże jest noc jeśli nie ciemnością?
- Jest pan znowu w błędzie. Ciemność nie jest czymś, ciemność jest brakiem czegoś. Może pan mieć niewiele światła, normalne światło, jasne światło, migające światło, ale jeśli tego światła brak, nie ma wtedy nic i właśnie to nazywamy ciemnością, czyż nie? Właśnie takie znaczenie ma słowo ciemność. W rzeczywistości ciemność nie istnieje. Jeśli istniałaby, potrafiłby pan uczynić ją jeszcze ciemniejszą, czyż nie?
Profesor uśmiecha się nieznacznie patrząc na studenta. Zapowiada się dobry semestr.
- Co mi chcesz przez to powiedzieć młody człowieku?
- Zmierzam do tego panie profesorze, że założenia pańskiego rozumowania są fałszywe już od samego początku, zatem wyciągnięty wniosek jest również fałszywy.
Tym razem na twarzy profesora pojawia się zdumienie:
- Fałszywe? W jaki sposób zamierzasz mi to wytłumaczyć?
- Założenia pańskich rozważań opierają się na dualizmie - wyjaśnia student
- twierdzi pan, że jest życie i jest śmierć, że jest dobry Bóg i zły Bóg. Rozważa pan Boga jako kogoś skończonego, kogo możemy poddać pomiarom. Panie profesorze, nauka nie jest w stanie wyjaśnić nawet takiego zjawiska jak myśl. Używa pojęć z zakresu elektryczności i magnetyzmu, nie poznawszy przecież w pełni istoty żadnego z tych zjawisk. Twierdzenie, że
śmierć jest przeciwieństwem życia świadczy o ignorowaniu faktu, że śmierć nie istnieje jako mierzalne zjawisko. Śmierć nie jest przeciwieństwem życia, tylko jego brakiem. A teraz panie profesorze proszę mi odpowiedzieć Czy naucza pan studentów, którzy pochodzą od małp?
- Jeśli masz na myśli proces ewolucji, młody człowieku, to tak właśnie jest.
- A czy kiedykolwiek obserwował pan ten proces na własne oczy?
Profesor potrząsa głową wciąż się uśmiechając, zdawszy sobie sprawę w jakim kierunku zmierza argumentacja studenta. Bardzo dobry semestr, naprawdę.
- Skoro żaden z nas nigdy nie był świadkiem procesów ewolucyjnych I nie jest w stanie ich prześledzić wykonując jakiekolwiek doświadczenie, to przecież w tej sytuacji, zgodnie ze swoją poprzednią argumentacją, nie wykłada nam już pan naukowych opinii, prawda? Czy nie jest pan w takim razie bardziej kaznodzieją niż naukowcem?
W sali zaszemrało. Student czeka aż opadnie napięcie.
- Żeby panu uzmysłowić sposób, w jaki manipulował pan moim poprzednikiem, pozwolę sobie podać panu jeszcze jeden przykład - student rozgląda się po sali
- Czy ktokolwiek z was widział kiedyś mózg pana profesora?
Audytorium wybucha śmiechem.
- Czy ktokolwiek z was kiedykolwiek słyszał, dotykał, smakował czy wąchał mózg pana profesora? Wygląda na to, że nikt. A zatem zgodnie z naukową metodą badawczą, jaką przytoczył pan wcześniej, można powiedzieć, z całym szacunkiem dla pana, że pan nie ma mózgu, panie profesorze. Skoro nauka mówi, że pan nie ma mózgu, jak możemy ufać pańskim wykładom, profesorze?
W sali zapada martwa cisza. Profesor patrzy na studenta oczyma szerokimi z niedowierzania. Po chwili milczenia, która wszystkim zdaje się trwać wieczność profesor wydusza z siebie:
- Wygląda na to, że musicie je brać na wiarę.
- A zatem przyznaje pan, że wiara istnieje, a co więcej - stanowi niezbędny element naszej codzienności. A teraz panie profesorze, proszę mi powiedzieć, czy istnieje coś takiego jak zło?
Niezbyt pewny odpowiedzi profesor mówi
- Oczywiście że istnieje.Dostrzegamy je przecież każdego dnia. Choćby w codziennym występowaniu człowieka przeciw człowiekowi. W całym ogromie przestępstw i przemocy
obecnym na świecie. Przecież te zjawiska to nic innego jak właśnie zło.
Na to student odpowiada:
- Zło nie istnieje panie profesorze, albo też raczej nie występuje jako zjawisko samo w sobie. Zło jest po prostu brakiem Boga. Jest jak ciemność i zimno, występuje jako słowo stworzone przez człowieka dla określenia braku Boga. Bóg nie stworzył zła. Zło pojawia się w momencie, kiedy człowiek nie ma Boga w sercu. Zło jest jak zimno, które jest skutkiem braku ciepła i jak ciemność, która jest wynikiem braku światła.
Profesor osunął się bezwładnie na krzesło.
- Jesteś chrześcijaninem synu, prawda?
- Tak, panie profesorze.
- Czyli wierzysz w Boga.
- Oczywiście.
- Czy Bóg jest dobry?
- Naturalnie, że jest dobry.
- A czy Bóg jest wszechmogący? Czy Bóg może wszystko?
- Tak.
- A Ty - jesteś dobry czy zły?
- Według Biblii jestem zły.
Na twarzy profesora pojawił się uśmiech wyższości
- Ach tak, Biblia!
A po chwili zastanowienia dodaje:
- Mam dla Ciebie pewien przykład. Powiedzmy że znasz chorą I cierpiącą osobę, którą możesz uzdrowić. Masz takie zdolności. Pomógłbyś tej osobie? Albo czy spróbowałbyś przynajmniej?
- Oczywiście, panie profesorze.
- Więc jesteś dobry...!
- Myślę, że nie można tego tak ująć.
- Ale dlaczego nie? Przecież pomógłbyś chorej, będącej w potrzebie osobie, jeśli byś tylko miał taką możliwość. Większość z nas by tak zrobiła. Ale Bóg nie.
Wobec milczenia studenta profesor mówi dalej
- Nie pomaga, prawda? Mój brat był chrześcijaninem i zmarł na raka, pomimo że modlił się do Jezusa o uzdrowienie. Zatem czy Jezus jest dobry? Czy możesz mi odpowiedzieć na to pytanie?
Student nadal milczy, więc profesor dodaje
- Nie potrafisz udzielić odpowiedzi, prawda?
Aby dać studentowi chwilę zastanowienia profesor sięga po szklankę ze swojego biurka i popija łyk wody.
- Zacznijmy od początku chłopcze. Czy Bóg jest dobry?
- No tak... jest dobry.
- A czy szatan jest dobry?
Bez chwili wahania student odpowiada
- Nie.
- A od kogo pochodzi szatan?
Student aż drgnął:
- Od Boga.
- No właśnie. Zatem to Bóg stworzył szatana. A teraz powiedz mi jeszcze synu - czy na świecie istnieje zło?
- Istnieje panie profesorze ...
- Czyli zło obecne jest we Wszechświecie. A to przecież Bóg stworzył Wszechświat, prawda?
- Prawda.
- Więc kto stworzył zło? Skoro Bóg stworzył wszystko, zatem Bóg stworzył również i zło. A skoro zło istnieje, więc zgodnie z regułami logiki także i Bóg jest zły.
Student ponownie nie potrafi znaleźć odpowiedzi..
- A czy istnieją choroby, niemoralność, nienawiść, ohyda? Te wszystkie okropieństwa, które pojawiają się w otaczającym nas świece?
Student drżącym głosem odpowiada
- Występują.
- A kto je stworzył?
W sali zaległa cisza, więc profesor ponawia pytanie
- Kto je stworzył?
Wobec braku odpowiedzi profesor wstrzymuje krok i zaczyna się rozglądać po audytorium. Wszyscy studenci zamarli.
- Powiedz mi - wykładowca zwraca się do kolejnej osoby
- Czy wierzysz w Jezusa Chrystusa synu?
Zdecydowany ton odpowiedzi przykuwa uwagę profesora:
- Tak panie profesorze, wierzę.
Starszy człowiek zwraca się do studenta:
- W świetle nauki posiadasz pięć zmysłów, które używasz do oceny otaczającego cię świata. Czy kiedykolwiek widziałeś Jezusa?
- Nie panie profesorze. Nigdy Go nie widziałem.
- Powiedz nam zatem, czy kiedykolwiek słyszałeś swojego Jezusa?
- Nie panie profesorze..
- A czy kiedykolwiek dotykałeś swojego Jezusa, smakowałeś Go, czy może wąchałeś? Czy kiedykolwiek miałeś jakiś fizyczny kontakt z Jezusem Chrystusem, czy też Bogiem w jakiejkolwiek postaci?
- Nie panie profesorze.. Niestety nie miałem takiego kontaktu.
- I nadal w Niego wierzysz?
- Tak.
- Przecież zgodnie z wszelkimi zasadami przeprowadzania doświadczenia, nauka twierdzi że Twój Bóg nie istnieje... Co Ty na to synu?
- Nic - pada w odpowiedzi - mam tylko swoją wiarę.
- Tak, wiarę... - powtarza profesor - i właśnie w tym miejscu nauka napotyka problem z Bogiem. Nie ma dowodów, jest tylko wiara.
Student milczy przez chwilę, po czym sam zadaje pytanie:
- Panie profesorze - czy istnieje coś takiego jak ciepło?
- Tak.
- A czy istnieje takie zjawisko jak zimno?
- Tak, synu, zimno również istnieje.
- Nie, panie profesorze, zimno nie istnieje.
Wyraźnie zainteresowany profesor odwrócił się w kierunku studenta.
Wszyscy w sali zamarli. Student zaczyna wyjaśniać:
- Może pan mieć dużo ciepła, więcej ciepła, super-ciepło, mega ciepło, ciepło nieskończone, rozgrzanie do białości, mało ciepła lub też brak ciepła, ale nie mamy niczego takiego, co moglibyśmy nazwać zimnem. Może pan schłodzić substancje do temperatury minus 273,15 stopni Celsjusza (zera absolutnego), co właśnie oznacza brak ciepła - nie potrafimy osiągnąć niższej temperatury. Nie ma takiego zjawiska jak zimno, w przeciwnym razie potrafilibyśmy schładzać substancje do temperatur poniżej 273,15stC. Każda substancja lub rzecz poddają się badaniu, kiedy posiadają energię lub są jej źródłem. Zero absolutne jest całkowitym brakiem ciepła. Jak pan widzi profesorze, zimno jest jedynie słowem, które służy nam do opisu braku ciepła. Nie potrafimy mierzyć zimna. Ciepło mierzymy w jednostkach energii, ponieważ ciepło jest energią. Zimno nie jest przeciwieństwem ciepła, zimno jest jego brakiem.
W sali wykładowej zaległa głęboka cisza. W odległym kącie ktoś upuścił pióro, wydając tym odgłos przypominający uderzenie młota.
- A co z ciemnością panie profesorze? Czy istnieje takie zjawisko jak ciemność?
- Tak - profesor odpowiada bez wahania - czymże jest noc jeśli nie ciemnością?
- Jest pan znowu w błędzie. Ciemność nie jest czymś, ciemność jest brakiem czegoś. Może pan mieć niewiele światła, normalne światło, jasne światło, migające światło, ale jeśli tego światła brak, nie ma wtedy nic i właśnie to nazywamy ciemnością, czyż nie? Właśnie takie znaczenie ma słowo ciemność. W rzeczywistości ciemność nie istnieje. Jeśli istniałaby, potrafiłby pan uczynić ją jeszcze ciemniejszą, czyż nie?
Profesor uśmiecha się nieznacznie patrząc na studenta. Zapowiada się dobry semestr.
- Co mi chcesz przez to powiedzieć młody człowieku?
- Zmierzam do tego panie profesorze, że założenia pańskiego rozumowania są fałszywe już od samego początku, zatem wyciągnięty wniosek jest również fałszywy.
Tym razem na twarzy profesora pojawia się zdumienie:
- Fałszywe? W jaki sposób zamierzasz mi to wytłumaczyć?
- Założenia pańskich rozważań opierają się na dualizmie - wyjaśnia student
- twierdzi pan, że jest życie i jest śmierć, że jest dobry Bóg i zły Bóg. Rozważa pan Boga jako kogoś skończonego, kogo możemy poddać pomiarom. Panie profesorze, nauka nie jest w stanie wyjaśnić nawet takiego zjawiska jak myśl. Używa pojęć z zakresu elektryczności i magnetyzmu, nie poznawszy przecież w pełni istoty żadnego z tych zjawisk. Twierdzenie, że
śmierć jest przeciwieństwem życia świadczy o ignorowaniu faktu, że śmierć nie istnieje jako mierzalne zjawisko. Śmierć nie jest przeciwieństwem życia, tylko jego brakiem. A teraz panie profesorze proszę mi odpowiedzieć Czy naucza pan studentów, którzy pochodzą od małp?
- Jeśli masz na myśli proces ewolucji, młody człowieku, to tak właśnie jest.
- A czy kiedykolwiek obserwował pan ten proces na własne oczy?
Profesor potrząsa głową wciąż się uśmiechając, zdawszy sobie sprawę w jakim kierunku zmierza argumentacja studenta. Bardzo dobry semestr, naprawdę.
- Skoro żaden z nas nigdy nie był świadkiem procesów ewolucyjnych I nie jest w stanie ich prześledzić wykonując jakiekolwiek doświadczenie, to przecież w tej sytuacji, zgodnie ze swoją poprzednią argumentacją, nie wykłada nam już pan naukowych opinii, prawda? Czy nie jest pan w takim razie bardziej kaznodzieją niż naukowcem?
W sali zaszemrało. Student czeka aż opadnie napięcie.
- Żeby panu uzmysłowić sposób, w jaki manipulował pan moim poprzednikiem, pozwolę sobie podać panu jeszcze jeden przykład - student rozgląda się po sali
- Czy ktokolwiek z was widział kiedyś mózg pana profesora?
Audytorium wybucha śmiechem.
- Czy ktokolwiek z was kiedykolwiek słyszał, dotykał, smakował czy wąchał mózg pana profesora? Wygląda na to, że nikt. A zatem zgodnie z naukową metodą badawczą, jaką przytoczył pan wcześniej, można powiedzieć, z całym szacunkiem dla pana, że pan nie ma mózgu, panie profesorze. Skoro nauka mówi, że pan nie ma mózgu, jak możemy ufać pańskim wykładom, profesorze?
W sali zapada martwa cisza. Profesor patrzy na studenta oczyma szerokimi z niedowierzania. Po chwili milczenia, która wszystkim zdaje się trwać wieczność profesor wydusza z siebie:
- Wygląda na to, że musicie je brać na wiarę.
- A zatem przyznaje pan, że wiara istnieje, a co więcej - stanowi niezbędny element naszej codzienności. A teraz panie profesorze, proszę mi powiedzieć, czy istnieje coś takiego jak zło?
Niezbyt pewny odpowiedzi profesor mówi
- Oczywiście że istnieje.Dostrzegamy je przecież każdego dnia. Choćby w codziennym występowaniu człowieka przeciw człowiekowi. W całym ogromie przestępstw i przemocy
obecnym na świecie. Przecież te zjawiska to nic innego jak właśnie zło.
Na to student odpowiada:
- Zło nie istnieje panie profesorze, albo też raczej nie występuje jako zjawisko samo w sobie. Zło jest po prostu brakiem Boga. Jest jak ciemność i zimno, występuje jako słowo stworzone przez człowieka dla określenia braku Boga. Bóg nie stworzył zła. Zło pojawia się w momencie, kiedy człowiek nie ma Boga w sercu. Zło jest jak zimno, które jest skutkiem braku ciepła i jak ciemność, która jest wynikiem braku światła.
Profesor osunął się bezwładnie na krzesło.
Przepraszam, że tak długo, ale bardzo przydatna historyjka ;)
Ciekawostka tygodnia:
Ta historyjka jest prawdziwa ;)
Tym drugim studentem był Albert Einstein. Einstein napisał książkę zatytułowaną "Bóg a nauka" w roku 1921.
YouTuber tygodnia:
YouTuberem tygodnia jest Stuu
Ma też drugi kanał "Stuu games"
Nagrywa fajne challenge i inne różne filmiki :)
Można się pośmiać :)
Ogólnie hardcorowy koleś :D
Wielka zmiana tygodnia: (!!!!)
Tu trochę info o mnie xD
Zmieniłam wczoraj fryzurę :p
A mianowicie obcięłam włosy
Miałam 103 cm długości (do ud)
Obcięłam 34 cm, które zamierzam wysłać dla dzieci na peruki do hospicjum :)
a dodatkowe 5 cm musiałam poświęcić na wyrównanie ich :p
Więc ogółem ubyło mi jakieś 39 cm włosów ;3
Chyba to tyle na dziś
Miłej nocy miśki!! :*
/AllyshaAn
Josh III
Rozdział 3
Obudziłam się, w pokoju było ciemno. Światło wydobywało się tylko zza okna z kratami. Były jeszcze jedne drzwi, zapewne do łazienki. Nagle zauważyłam, że leże na kolanach Josha, okryta jego kurtką. Trzyma ręke na mojej głowie i śpi. Ma ba sobie koszulke z krótkim rękawem i jeansy. Moje nogi są w jego butach, a szalik ood moją głową. Zobaczyłam bardzo dużo siniaków na jegi ciele. Wstałam cicho, żeby go nie obudzić, okryłam go kurtką, i zaczełam szukać apteczki, lub czegoś, czym moge mu pomóc. Podeszłam do drzwi- zamknięte. Szukam dalej. W trakcie Josh obudził się i mocno mnie przytulił. "Jak dobrze, że nic Ci nie jest. Bardzo się martwiłem. " "Bardzo boli?" Spytałam zmartwiona. On uśmiechnął się szeroko i odpowiedział: "Jak jesteś obok, to nie." Następnie, pocałował mnie w czoło, i uśmiechnął się jeszcze bardziej. "To moja wina, że tu jesteś" Po jego policzku popłyneła samotna łza, potem jeszcze jedna. Nie wiedziałam ci zrobić, więc przytuliłam go. "Opowiedz mi.." Wytarłam jego łzy i delikatnie się uśmiechnełam. "Cóż...moja matka umarła, gdy miałem 5 lat. Ojciec szukał jej zamiany, a że był nadziany, nawe za bardzo, to szybko znajdywał sobie panienke do przelecenia. Zapomniał o mnie. Odkąd skończyłem 7 lat, to jestem ciągle porywany. Na początku, to mnie po prostu porywali, a z czasem zaczęli bić. Żądają okupu za mnie, a po kilku tygodniach wypuszczają, gdy go nie dostają. Zmieniłem, kolejny raz szkołę. Spotkałem Ciebie, piękną, uroczą dziewczyne. Od razu się zakochałem. Lecz nie chciałem się do Ciebie przywiązywać. Więc milczałem. Ostatniego dnia pobytu w szkole, chciałem spędzić z tobą jeden dzień. I...i przezemnie.." Znowu zaczął płakać. Nie mogłam w to uwierzyć. On się uspokoił. "Uwolnię cię z tąd" Wstał i zaczął szukać wyjścia.
C.D.N
Rose
Obudziłam się, w pokoju było ciemno. Światło wydobywało się tylko zza okna z kratami. Były jeszcze jedne drzwi, zapewne do łazienki. Nagle zauważyłam, że leże na kolanach Josha, okryta jego kurtką. Trzyma ręke na mojej głowie i śpi. Ma ba sobie koszulke z krótkim rękawem i jeansy. Moje nogi są w jego butach, a szalik ood moją głową. Zobaczyłam bardzo dużo siniaków na jegi ciele. Wstałam cicho, żeby go nie obudzić, okryłam go kurtką, i zaczełam szukać apteczki, lub czegoś, czym moge mu pomóc. Podeszłam do drzwi- zamknięte. Szukam dalej. W trakcie Josh obudził się i mocno mnie przytulił. "Jak dobrze, że nic Ci nie jest. Bardzo się martwiłem. " "Bardzo boli?" Spytałam zmartwiona. On uśmiechnął się szeroko i odpowiedział: "Jak jesteś obok, to nie." Następnie, pocałował mnie w czoło, i uśmiechnął się jeszcze bardziej. "To moja wina, że tu jesteś" Po jego policzku popłyneła samotna łza, potem jeszcze jedna. Nie wiedziałam ci zrobić, więc przytuliłam go. "Opowiedz mi.." Wytarłam jego łzy i delikatnie się uśmiechnełam. "Cóż...moja matka umarła, gdy miałem 5 lat. Ojciec szukał jej zamiany, a że był nadziany, nawe za bardzo, to szybko znajdywał sobie panienke do przelecenia. Zapomniał o mnie. Odkąd skończyłem 7 lat, to jestem ciągle porywany. Na początku, to mnie po prostu porywali, a z czasem zaczęli bić. Żądają okupu za mnie, a po kilku tygodniach wypuszczają, gdy go nie dostają. Zmieniłem, kolejny raz szkołę. Spotkałem Ciebie, piękną, uroczą dziewczyne. Od razu się zakochałem. Lecz nie chciałem się do Ciebie przywiązywać. Więc milczałem. Ostatniego dnia pobytu w szkole, chciałem spędzić z tobą jeden dzień. I...i przezemnie.." Znowu zaczął płakać. Nie mogłam w to uwierzyć. On się uspokoił. "Uwolnię cię z tąd" Wstał i zaczął szukać wyjścia.
C.D.N
Rose
czwartek, 14 stycznia 2016
Ogłoszenia !!
Chciałyśmy bardzo podziękować za ponad 1000 wyświetleń. A tak dokładnie 1004 :) Bardzi nam miło, że wgl. ktoś to czyta. :) Oby tak dalej!
Chce was jeszcze przeprosić, bo obiecywałam, że dziś wstawie dwa posty "Stare Głupoty" i "Pomiędzy Światami" ale nie wyszło mi.. I przepraszam. Teraz na 100 procent w niedziele wstawie.
Nowa seria:
- tytuł zobaczycie dopiero za tydzień. Mam nadzieje, że się wam będzie podobało. To zupełnie coś innego. Będziemy wstawiać czasami ja czasami AllyshaAn.
Mam nadzieje, że o wszystkim już napisałam.
Miłej nocy :*
Rose
Stare głupoty IV
Cześć, misiaczki to już ostatni wpis z tej serii. Za tydzień wstawie już coś innego. Skoro to już ostatni to postanowiłam, że wstawię dziś kilka "Przemyśleń".
1. W dzisiejszy czasach liczy się tylko wygląd. Nie ważne jest to co masz w środku, liczy się tylko to jakiej marki masz buty, czy jesteś sczupły, czy jesteś ładny. To, że masz wspaniałe wnętrze, nikogo nie obchodzi. Chory Świat.
2. W chwili, gdy człowiek coś traci, zdaję sobie sprawę, że kochał to niesamowicie mocno.
3. Co w nim lubiłaś?...
Lubiłam, jego głos kiedy mówił, że mnie kocha..
4. I znów kolejny dzień pod tytułem "Żyje bo muszę"
5. Na początku najtrudniej jest pogodzić się z tym, że ktoś kogo, kochaliśmy nie nie kochał nas na tyle, żeby zostać.
I cytat z mojego z jednych ulubionych filmów "Gwiazd Naszych Wina":
6. "Jeśli chcesz tęczy, pogódź się z deszczem"
To na tyle, dziś może jeszcze wstawie ten rozdział "Pomiędzy Światami". Bay!
Rose
1. W dzisiejszy czasach liczy się tylko wygląd. Nie ważne jest to co masz w środku, liczy się tylko to jakiej marki masz buty, czy jesteś sczupły, czy jesteś ładny. To, że masz wspaniałe wnętrze, nikogo nie obchodzi. Chory Świat.
2. W chwili, gdy człowiek coś traci, zdaję sobie sprawę, że kochał to niesamowicie mocno.
3. Co w nim lubiłaś?...
Lubiłam, jego głos kiedy mówił, że mnie kocha..
4. I znów kolejny dzień pod tytułem "Żyje bo muszę"
5. Na początku najtrudniej jest pogodzić się z tym, że ktoś kogo, kochaliśmy nie nie kochał nas na tyle, żeby zostać.
I cytat z mojego z jednych ulubionych filmów "Gwiazd Naszych Wina":
6. "Jeśli chcesz tęczy, pogódź się z deszczem"
To na tyle, dziś może jeszcze wstawie ten rozdział "Pomiędzy Światami". Bay!
Rose
środa, 13 stycznia 2016
"Ona anioł, On szalał za nią" część czwarta
Hej aniołki!
Przepraszam, że posty są wstawiane tak późno, no ale ważne, że są.
Jest to spowodowane brakiem wolnego czasu..
No wiecie.. szkoła, nauka po lekcjach, zajęcia dodatkowe, pomoc w domu a do tego pisanie kolejnych części historyjek i wymyślanie nowych postów.
Mam nadzieję, że nam to wybaczycie :*
A ja mam dla Was kolejną już czwartą część historyjki "Ona anioł, On szalał za nią"
Przepraszam, że posty są wstawiane tak późno, no ale ważne, że są.
Jest to spowodowane brakiem wolnego czasu..
No wiecie.. szkoła, nauka po lekcjach, zajęcia dodatkowe, pomoc w domu a do tego pisanie kolejnych części historyjek i wymyślanie nowych postów.
Mam nadzieję, że nam to wybaczycie :*
A ja mam dla Was kolejną już czwartą część historyjki "Ona anioł, On szalał za nią"
"Ona anioł, On szalał za nią"
Część czwarta.
W pewnym
momencie zadzwonił telefon. Mateusz sięgnął do kieszeni po komórkę i odczytał
sms-a:
"Jestem w barze. Wpadnij. Muszę Ci coś powiedzieć. To ważne.
Magda".
Pojawił się po 10 minutach. Pocałował ją delikatnie w policzek i
usiadł naprzeciw niej.
- Co się stało? - spytał naprawdę przejęty. Martwił się,
że coś się stało.
Magda siedziała smutna i zamyślona, aż w pewnej chwili
rozpłakała się, zaniosła się strasznym płaczem.
Mateusz wyprowadził ją z baru.
Poszli usiąść na ich ulubioną ławkę do pobliskiego parku. Przytulił ją. Ona
wtuliła się w niego i zaczęła szlochać.
Nie wiedział, co się dzieje, co ma
zrobić. Mówił, aby się uspokoiła, żeby mu powiedziała, co się stało, a ona
jeszcze bardziej płakała.
W końcu usiadła i powiedziała to w tak normalny,
prosty sposób, jakby czytała książkę:
- Jestem chora. Wczoraj były ostatnie
badania. Mam raka mózgu. Lekarze dają mi małe szanse na przeżycie.
Chemioterapia? chemioterapia chyba nic nie da - Podniosła wzrok.
Mateusz stał,
patrzył się w jej cudownie niebieskie oczy i płakał. Pierwszy raz. Ona
ciągnęła:
- Tak bardzo się cieszę, że Cię poznałam. Chociaż wiem, że jestem
kolejną twoją zdobyczą... ale się cieszę. Jesteś takim wartościowym chłopakiem.
Tak bardzo... tak bardzo Cię pokochałam. Wtuliła się w niego. Przytulił ją tak
bardzo mocno, jakby ostatni raz trzymał ją w ramionach. Stali tak
chwilę.Odgarnął jej włosy i wyszeptał:
- Skarbie, ja też Cię kocham. Naprawdę
Cię kocham. Z całego mojego serca. Tylko ciebie. Zawsze ciebie. Musisz żyć.
Musisz. Rozumiesz?
C.D.N.
Tak więc kochani dowiedzieliśmy się kolejnej zaskakującej rzeczy!
Najpierw Mateusz ją pokochał, teraz okazało się, że Magda jest chora..
Co się stanie? Czy Magda umrze? A może jednak uda się ją wyleczyć?
Dowiecie się tego już w kolejnej części, która pojawi się na blogu 20.01.2016r.
Trzymajcie się aniołki!
Miłej nocy pozdrawiam :*
/AllyshaAn
wtorek, 12 stycznia 2016
Przepraszam!
Kochani, moi !
Bardzo was przepraszam, że nie ma następnego rozdziału! Jakoś nie miałam czasu bo lekcje skończyłam odrabiać o 19 i potem na sprawdzian z biologi się nauczyć.... A teraz już jestem zmęczona i idę spać. Za to w czwartek wstawie dwa posty. Ostatni wpis z seri "Stare głupoty"(pamiętacie? Nowa seria.) oraz następny bodajże 5 rodział książki "Pomiędzy Światami"
Mam nadzieje, że mi wybaczacie. Trzymajcie się, miłej nocy, cześć!
Rose
Bardzo was przepraszam, że nie ma następnego rozdziału! Jakoś nie miałam czasu bo lekcje skończyłam odrabiać o 19 i potem na sprawdzian z biologi się nauczyć.... A teraz już jestem zmęczona i idę spać. Za to w czwartek wstawie dwa posty. Ostatni wpis z seri "Stare głupoty"(pamiętacie? Nowa seria.) oraz następny bodajże 5 rodział książki "Pomiędzy Światami"
Mam nadzieje, że mi wybaczacie. Trzymajcie się, miłej nocy, cześć!
Rose
poniedziałek, 11 stycznia 2016
Bogini Nocy
Rozdział II
-Co do cholery?- Hope obudziła się z silnym bólem głowy.
-Gdzie ja jestem? To nie moje łóżko i zdecydowanie nie mój pokój. Hallo jest tu ktoś? - Hope była bardzo zmęczona , znowu zasnęła.
************************************************************************************
Obudziła się po kilku godzinach, tak się jej przynajmniej wydawało.
- Nie to jednak nie sen. - Odwróciła głowę i się przestraszyła na fotelu obok siedział jakiś chłopak. Miał ciemne włosy i brązowe oczy. Chłopak przyglądał się dziewczynie. Hope zapytała :
- Kim ty do cholery jesteś ?
-Spokojnie mała jestem Enzo, mam 18 lat i jestem Upadłym Aniołem. A teraz ty , kim jesteś ?
- Słuchaj Enzo, nie będe ci nic mówić. Zaraz... że kim jesteś? Upadłym Aniołem ? To żart? Wrabiasz mię?- Hope nie wiedziała co się dzieje.
- Nie to nie żart. No dobrze zróbmy tak, pokaże ci że mówię prawdę, a ty powiesz kim jesteś. Ok ?
- Dobra niech cię będzie- zgodziła się , bo to przecież nie może być prawda,
Chłopak wstał i zdjął koszule. Hope zobaczyła umięśnione ramiona i brzuch. Nagle na jego plecach ukazała się para czarnych skrzydeł.
- Jpr...- Hope była zdziwiona i jednocześnie przerażona.
- No to powiedz. Kim jesteś? To może zrozumiem po co Rick cię tu przyprowadził - Enzo się niecierpliwił i w między czasie się ubrał. -No dobrze . Jestem Hope Deveroux, mam 17 lat i jestem zwykłą nastolatką, o....
- Zaraz, zaraz Deveroux?- chłopak jej przerwał.
- No tak . Jestes głuchy czy...
- Nie chyba już rozumiem- gdy to powiedział wybiegł z pokoju.
Hope nie wiedziała o co chodzi .
**********************************************************************************
-Co do cholery?- Hope obudziła się z silnym bólem głowy.
-Gdzie ja jestem? To nie moje łóżko i zdecydowanie nie mój pokój. Hallo jest tu ktoś? - Hope była bardzo zmęczona , znowu zasnęła.
************************************************************************************
Obudziła się po kilku godzinach, tak się jej przynajmniej wydawało.
- Nie to jednak nie sen. - Odwróciła głowę i się przestraszyła na fotelu obok siedział jakiś chłopak. Miał ciemne włosy i brązowe oczy. Chłopak przyglądał się dziewczynie. Hope zapytała :
- Kim ty do cholery jesteś ?
-Spokojnie mała jestem Enzo, mam 18 lat i jestem Upadłym Aniołem. A teraz ty , kim jesteś ?
- Słuchaj Enzo, nie będe ci nic mówić. Zaraz... że kim jesteś? Upadłym Aniołem ? To żart? Wrabiasz mię?- Hope nie wiedziała co się dzieje.
- Nie to nie żart. No dobrze zróbmy tak, pokaże ci że mówię prawdę, a ty powiesz kim jesteś. Ok ?
- Dobra niech cię będzie- zgodziła się , bo to przecież nie może być prawda,
Chłopak wstał i zdjął koszule. Hope zobaczyła umięśnione ramiona i brzuch. Nagle na jego plecach ukazała się para czarnych skrzydeł.
- Jpr...- Hope była zdziwiona i jednocześnie przerażona.
- No to powiedz. Kim jesteś? To może zrozumiem po co Rick cię tu przyprowadził - Enzo się niecierpliwił i w między czasie się ubrał. -No dobrze . Jestem Hope Deveroux, mam 17 lat i jestem zwykłą nastolatką, o....
- Zaraz, zaraz Deveroux?- chłopak jej przerwał.
- No tak . Jestes głuchy czy...
- Nie chyba już rozumiem- gdy to powiedział wybiegł z pokoju.
Hope nie wiedziała o co chodzi .
**********************************************************************************
Hej kochani ! Kolejny rozdział książki . Poznajemy nową osobę Enzo mrocznego Anioła i kim jest tajemniczy Rick . Wszystkiego dowiecie się w następnym rozdziale. Mam też nadzieje, że uda się mi wstawić zdjęcia opisanych juz postaci. Dziękuje za uwage mam nadzieje, że się wam spodoba. / Selena :* :3
niedziela, 10 stycznia 2016
Josh II
Rozdział 2
Josh jak zwykle nie wykazywał ani odrobiny zainteresowania moją osobą. Przez następne dni nic się nie zmieniało. Nadeszła zima i czas świąt. Szukałam prezentów w centrum handlowym i wybierając książke w Empiku zauważyłam Josha, który wybierał farby. On także mnie zauważył i ruszył w moją stronę. Przywitał się a ja w celu rewanżu odpowiedziałam "Yhym.." "Słuchaj Elena, wiem że nie rozmawiamy ze sobą i to z mojego powodu, ale może zaczniemy?". "Odezwał się książe.Czyli jednak po tylu tygodniach znajomości zasłużyłam na coś innego oprócz "Yhym..?" Spytałam patrząc mu w oczy.
Chodziliśmy razem po sklepach i rozmawialiśmy. Mieliśmy bardzo dużo tematów do rozmowy. Chłopak spodobał mi się nie tylko z wyglądu. Postanowił, że mnie odprowadzi i pomoże mi z zakupami. Gdy już byliśmy pod moim domem, zaprosiłam go do siebie. Przyjął zaproszenie. Byliśmy sami. Po chwili postanowił, że już pujdzie. Ubrał się, a gdy miał już wyjść ktoś zapukał do drzwi. "To pewnie rodzicie przyszli". Pomyślałam i otworzyłam drzwi. Do domu weszło trzech mężczyzn, którzy zaatakowali Josha. Zszokowana stałam przez chwile. Nagle ktoś złapał mnie z tyłu i do twarzy przyłożył materiał, który dziwnie pachniał... Dalej już nic nie pamiętałam.
Dobry wieczór, kochani! Tak wiem miały być dzisiaj nasze przemyślenia i wgl. Ale w sumie to jest np. takie, że: Zasady są po to, żeby je łamać. :) Historyjka może się troche przedłużyć do 4-5 rozdziałów :) Taak, przeprszam! Po prostu są idealne momenty do zakończenia, bo jak bym teraz nie zakończyła to by było 3 razy takie :) Dobra, mam nadzieje, że mi wybaczacie. Słodkich snów!
Rose
Josh jak zwykle nie wykazywał ani odrobiny zainteresowania moją osobą. Przez następne dni nic się nie zmieniało. Nadeszła zima i czas świąt. Szukałam prezentów w centrum handlowym i wybierając książke w Empiku zauważyłam Josha, który wybierał farby. On także mnie zauważył i ruszył w moją stronę. Przywitał się a ja w celu rewanżu odpowiedziałam "Yhym.." "Słuchaj Elena, wiem że nie rozmawiamy ze sobą i to z mojego powodu, ale może zaczniemy?". "Odezwał się książe.Czyli jednak po tylu tygodniach znajomości zasłużyłam na coś innego oprócz "Yhym..?" Spytałam patrząc mu w oczy.
Chodziliśmy razem po sklepach i rozmawialiśmy. Mieliśmy bardzo dużo tematów do rozmowy. Chłopak spodobał mi się nie tylko z wyglądu. Postanowił, że mnie odprowadzi i pomoże mi z zakupami. Gdy już byliśmy pod moim domem, zaprosiłam go do siebie. Przyjął zaproszenie. Byliśmy sami. Po chwili postanowił, że już pujdzie. Ubrał się, a gdy miał już wyjść ktoś zapukał do drzwi. "To pewnie rodzicie przyszli". Pomyślałam i otworzyłam drzwi. Do domu weszło trzech mężczyzn, którzy zaatakowali Josha. Zszokowana stałam przez chwile. Nagle ktoś złapał mnie z tyłu i do twarzy przyłożył materiał, który dziwnie pachniał... Dalej już nic nie pamiętałam.
Dobry wieczór, kochani! Tak wiem miały być dzisiaj nasze przemyślenia i wgl. Ale w sumie to jest np. takie, że: Zasady są po to, żeby je łamać. :) Historyjka może się troche przedłużyć do 4-5 rozdziałów :) Taak, przeprszam! Po prostu są idealne momenty do zakończenia, bo jak bym teraz nie zakończyła to by było 3 razy takie :) Dobra, mam nadzieje, że mi wybaczacie. Słodkich snów!
Rose
sobota, 9 stycznia 2016
Very unhappy love
Ona: Była szarą myszką, ciągle nie wierzyła że on ja naprawdę kocha...
On: Najpopularniejszy chłopak w szkole mógł mieć każdą a wybrał właśnie ją...
Oni: Tworzyli razem idealną parę...
Byli bardzo szczęśliwi nie wydawało się że coś ich może rozdzielić, ale pewnego dnia ona chciała sprawdzić czy on ją naprawdę kocha. Poszła do niego i zapytała się:
-Lubisz mie?
On: Nie.
Ona: Myślisz że jestem ładna?
On: Nie...
Ona: Jestem w twoim sercu?
On: Nie...
Ona: Tęskniłbyś gdybym odeszła?
On: Nie...
Chciał coś jeszcze powiedzieć, ale ona nie słuchała, wybiegła z płaczem z jego domu. Oczy miała tak zapłakane że nie zauważyła nadjeżdżającej ciężarówki. Nie miała szans zginęła na miejscu. Nikt nie przewidywał, że zginie w taki sposób. Po dwóch dniach był pogrzeb. Gdy wszyscy odeszli został tylko on. Uklęknął i zaczął mówić szeptem : Na początku skarbie chciałbym cię za wszystko przeprosić bo to moja wina. Teraz powiem ci to czego nie zdążyłem wcześniej nie lubię cię, ja cie kocham, nie jesteś ładna, jesteś piękna, cudowna. Nie jesteś w moim sercu, jesteś moim sercem. Nie tęskniłby gdybyś odeszła, umarłbym z żalu. A teraz cie nie ma przeze mnie...
Po tych słowach wyjął tabletki, połknął i zasnął. Następnego dna znaleźli go jego rodzice. W ręku trzymał kartkę: Przepraszam ale to moja wina nie chciałem tego. Nie mogłem bez niej żyć. Teraz będę z nią już na zawsze. Podpisane M.
**************************************************
Hej kochani! Oto taka nadprogramowa historyka. Mam nadzieje, że się wam spodobało. Pamiętajcie miłość istnieje tylko czasami lubi się bawić z nami w chowanego
/Selena.
On: Najpopularniejszy chłopak w szkole mógł mieć każdą a wybrał właśnie ją...
Oni: Tworzyli razem idealną parę...
Byli bardzo szczęśliwi nie wydawało się że coś ich może rozdzielić, ale pewnego dnia ona chciała sprawdzić czy on ją naprawdę kocha. Poszła do niego i zapytała się:
-Lubisz mie?
On: Nie.
Ona: Myślisz że jestem ładna?
On: Nie...
Ona: Jestem w twoim sercu?
On: Nie...
Ona: Tęskniłbyś gdybym odeszła?
On: Nie...
Chciał coś jeszcze powiedzieć, ale ona nie słuchała, wybiegła z płaczem z jego domu. Oczy miała tak zapłakane że nie zauważyła nadjeżdżającej ciężarówki. Nie miała szans zginęła na miejscu. Nikt nie przewidywał, że zginie w taki sposób. Po dwóch dniach był pogrzeb. Gdy wszyscy odeszli został tylko on. Uklęknął i zaczął mówić szeptem : Na początku skarbie chciałbym cię za wszystko przeprosić bo to moja wina. Teraz powiem ci to czego nie zdążyłem wcześniej nie lubię cię, ja cie kocham, nie jesteś ładna, jesteś piękna, cudowna. Nie jesteś w moim sercu, jesteś moim sercem. Nie tęskniłby gdybyś odeszła, umarłbym z żalu. A teraz cie nie ma przeze mnie...
Po tych słowach wyjął tabletki, połknął i zasnął. Następnego dna znaleźli go jego rodzice. W ręku trzymał kartkę: Przepraszam ale to moja wina nie chciałem tego. Nie mogłem bez niej żyć. Teraz będę z nią już na zawsze. Podpisane M.
**************************************************
Hej kochani! Oto taka nadprogramowa historyka. Mam nadzieje, że się wam spodobało. Pamiętajcie miłość istnieje tylko czasami lubi się bawić z nami w chowanego
/Selena.
Josh I
Cześć, misiaki!
Oto nowa historyjka będzie miała tylko 3 rozdziały. Próbowałam ją skrócić do jednego ale już bardziej się nie dało niż teraz. Dobra, zapraszam !
Rozdział 1
6:30, dzwoni budzik. Leniwie wstałam z łóżka i spojrzałam na siebie w lustrze. Wielkie kręgi pod oczami i blada twarz. Musiałam uczyć się do ważnego testu, który ma być dzisiaj. Położyłam się o 4 rano. Szybko poszła pod prysznic, załatwiłam swoje sprawy i wziełam torbe. Czas na ubranie się. Podeszłam do szafy i wybrałam czerwoną bluzke bez ramiączek, która odkrywa pępek. Czerwone spadnie, czarne glany z białymi sznurowadłami, czarną marynarke, czerwony zegarek, czarną bransoletke z czerwonymi napisami, czerwoną czapką z czarnym daszkiem a do tego kolczyki "cukiereczki" i czerwone okulary. Po 15 min. byłam w szkole. Spuźniłam się ale na szczęście nauczycielki nie było w klasie. Zajełam swoje miejsce i wyjełam książki. Po 5 minutach przyszła nauczycielka z pewnym chłopakiem. Niebieskooki blądyn zdecydowanie wyróżniał się wśród wszystkich. "To jest Josh i od dzisiaj będzie chodzić z wami do klasy"
Powiedziała pani Green i zaczeła lekcje matematyki. Chłopka zajął jedyne wolne miejsce czyli obok mnie. Odwróciłam się do niego i powiedziałam "Hejka, jestem Elena" ale w odpowiedzi otrzymałam same "Yhym.." "Uprzejmy jesteś" dodałam na koniec i zajełam się swoimi sprawami. Mineły dwa tygodnie a Josh już się zintegrował nie tylko z całą klasą, ale i z cała szkołą. Wszyscy go lubili. Ale ze mną nadal nie rozmawiał. Nie zwracałam na niego większej uwagi, lecz dziwiło mnie to, że nadal siedzi ze mną w ławce. Mimo, że już były wolne miejsca, on siedział ze mną i milczał. Pewnego razu, chłopak ze starszej klasy zaprosił mnie na randke. Mimo iż na początku odmawiałam, to po jego długich namowach zgodziłam się. Było cudownie. Opiekował się mną, słucham mnie uważnie, spodobał mi się. Ale nadal czułam się nieswojo, co mi się nie podobało. A kiedy w parku pocałował mnie, popchnełam go i uciekłam. Miałam wyrzuty sumienia. "Przecież nie zrobił nic złego, było widać, że mi się podoba, jestem taka głupia" pomyślałam i następnego dnia chciałam go przeprosić. Gdy weszłam do szkoły wszystkie oczy były zwrócone w moją strone. Nie rozumiałam o co chodzi. Moi przyjaciele nic nie mówili. Postanowiłam znaleźć Pita (chłopaka z randki) i go przeprosić. Zobaczyłam go w szatni i podbiegłam do niego. Wyglądał okropnie. Był pobity. Pytałam co się stało. "Nasza randka to pomyłka", powiedział i poszedł. W milczeniu poszłam do klasy i usiadłam na swoje miejsce.
C.D.N
Rose
Nowa seria! - Outlaw
Hej aniołki!
Witam w nowej serii o nazwie "Outlaw", czyli eliminator xD Sama nie wiem czemu tak :3 Tak jakoś przypadło mi do gustu :p
Wiem, że miała się pojawić wczoraj, ale nie miałam wystarczająco materiałów aby to wstawić :)
Dlatego wstawiam Wam to dziś. Za wszystkie opóźnienia przepraszam :*
Piosenka tygodnia:
Piosenką tygodnia jest blend autorstwa Mikser blend
Blendy są to utwory, które zostały stworzone z tekstu kilku piosenek, połączone jakąś inną piosenką.
Huczuhucz x Bonson x Skor - Smutna historia (Mikser blend)
Tą piosenkę znalazłam wczoraj (jak i kilka innych) i słucham jej cały czas jest cudowna <3
Przynajmniej mi i moim przyjaciółkom się podoba, ale co kto lubi (To jest rap).
Jeśli ktoś lubi Rap to naprawdę polecam.
To jest tak zwany "Smutny Rap".
https://www.youtube.com/watch?v=3MWrRaaOu1o - Tu macie linka do tej nutki na YouTube
Ulubieńcy tygodnia + Opowieść tygodnia:
Ulubieńcem tygodnia jest.... Gorąca czekolada :)
Taak.. właśnie gorąca czekolada ;)
A dlaczego akurat ona?
W tym tygodniu było dość zimno.. już się ociepliło :)
Na początku tygodnia byłam z Misią (Moją przyjaciółką) na spacerze. Trwał on jakieś 20 minut. Gdy wróciłam do domu nie mogłam ruszać szczęką.. tak było zimno :p
Za to wczoraj byłyśmy na spacerze trochę dalej (przeszłyśmy około 5 km. i byłyśmy na dworze około 3 - 4 godziny [siedziałyśmy jeszcze ze znajomymi]) i nie zmarzłyśmy (oprócz palców u stóp :p) wręcz przeciwnie jak wracałyśmy było nam gorąco.. a więc ocieplenie jak najbardziej :)
A więc wróćmy do tej czekolady :)
Przydaje się na zimne dni. Gdy wrócimy do domu możemy się napić i rozgrzać ;)
Na chłodne dni naprawdę polecam! (chociaż nie tylko na chłodne dni ;) W wakacje na koloniach nad morzem gorąca czekolada z automatu to nasza tradycja :p)
A co do opowieści tygodnia to dołączę jeszcze dzisiejszy dzień ;) (Selena wie o czym mówię :) Pozdrawiam Misiaku :*)
Więc tak.. wstałam dość późno a miałam wcześniej to zrobić :p
Misia mnie wystawiła i nie poszła ze mną na halę, więc poszłam sama :)
Spotkałam się tam z takim chłopakiem tzn. przyjacielem ;)
Potem poszłam do domu wzięłam pieniądze i poszłam do sklepu tzn, wyszłam, spotkałam się z Seleną wzięłam od niej książkę, którą muszę przeczytać do poniedziałku (lektura xD)
i poszłyśmy do sklepu. Po drodze spotkałyśmy tego przyjaciela, z którym widziałam się na hali i poszliśmy w trójkę do sklepu. Po drodze Selena i przyjaciel rzucali się śnieżkami ja natomiast szłam śmiejąc się i unikając śnieżek. Gdy wyszliśmy ze sklepu po Przyjaciela przyjechała mama i pojechał z nią do domu :) Ja z Seleną poszłyśmy do drugiego sklepu i odprowadziłam ją do domu, po czym sama wróciłam do swojego domu. Zjadłam obiad i zaczęłam czytać książkę w między czasie pisząc z Seleną. Przeczytałam całą książkę (ma ona około 150 stron drobnym drukiem i 22 rozdziały). Gdy skończyłam zasiadłam do komputera i oto jestem piszę Wam tego posta :p
Dzień uważam za udany ;)
Film tygodnia:
Filmem tygodnia jest horror, który wraz z Seleną wczoraj w nocy oglądałyśmy.
Jest to "Ostatni dom po lewej"
W sumie nic strasznego.. jakieś strzelaniny, zabijanki, gwałt w lesie, marihuana, itp.
Więcej informacji na zdjęciu ;)
Film ogółem fajny polecam :)
Możecie go obejrzeć w cda
Dowcip tygodnia:
Przychodzi blondynka do apteki i pyta:
-Są testy ciążowe?
-Są - odpowiada aptekarka
Na co blondynka:
- A trudne? :D
Taki tam sucharek xD
Zaczerpnięte z Facebook'a ;)
Opis tygodnia:
"Bo żyć godnie to nie znaczy nie upadać. Każdy robi błędy ważne jak będziesz wstawać."
Też tak uważam ;)
Cytat tygodnia:
Żaden dzień się nie powtórzy,
nie ma dwóch podobnych nocy,
dwóch tych samych pocałunków,
dwóch jednakich spojrzeń w oczy. ~Wisława Szymborska – Nic dwa razy
Ten tekst jest też na początku innej piosenki, którą znalazłam wczoraj :)
Tamta piosenka będzie piosenką kolejnego tygodnia :)
Myślę kochani, że w dzisiejszym poście to na tyle :)
Miłej nocy aniołki!
/AllyshaAn
Witam w nowej serii o nazwie "Outlaw", czyli eliminator xD Sama nie wiem czemu tak :3 Tak jakoś przypadło mi do gustu :p
Wiem, że miała się pojawić wczoraj, ale nie miałam wystarczająco materiałów aby to wstawić :)
Dlatego wstawiam Wam to dziś. Za wszystkie opóźnienia przepraszam :*
Piosenka tygodnia:
Piosenką tygodnia jest blend autorstwa Mikser blend
Blendy są to utwory, które zostały stworzone z tekstu kilku piosenek, połączone jakąś inną piosenką.
Huczuhucz x Bonson x Skor - Smutna historia (Mikser blend)
Tą piosenkę znalazłam wczoraj (jak i kilka innych) i słucham jej cały czas jest cudowna <3
Przynajmniej mi i moim przyjaciółkom się podoba, ale co kto lubi (To jest rap).
Jeśli ktoś lubi Rap to naprawdę polecam.
To jest tak zwany "Smutny Rap".
https://www.youtube.com/watch?v=3MWrRaaOu1o - Tu macie linka do tej nutki na YouTube
Ulubieńcy tygodnia + Opowieść tygodnia:
Ulubieńcem tygodnia jest.... Gorąca czekolada :)
Taak.. właśnie gorąca czekolada ;)
A dlaczego akurat ona?
W tym tygodniu było dość zimno.. już się ociepliło :)
Na początku tygodnia byłam z Misią (Moją przyjaciółką) na spacerze. Trwał on jakieś 20 minut. Gdy wróciłam do domu nie mogłam ruszać szczęką.. tak było zimno :p
Za to wczoraj byłyśmy na spacerze trochę dalej (przeszłyśmy około 5 km. i byłyśmy na dworze około 3 - 4 godziny [siedziałyśmy jeszcze ze znajomymi]) i nie zmarzłyśmy (oprócz palców u stóp :p) wręcz przeciwnie jak wracałyśmy było nam gorąco.. a więc ocieplenie jak najbardziej :)
A więc wróćmy do tej czekolady :)
Przydaje się na zimne dni. Gdy wrócimy do domu możemy się napić i rozgrzać ;)
Na chłodne dni naprawdę polecam! (chociaż nie tylko na chłodne dni ;) W wakacje na koloniach nad morzem gorąca czekolada z automatu to nasza tradycja :p)
A co do opowieści tygodnia to dołączę jeszcze dzisiejszy dzień ;) (Selena wie o czym mówię :) Pozdrawiam Misiaku :*)
Więc tak.. wstałam dość późno a miałam wcześniej to zrobić :p
Misia mnie wystawiła i nie poszła ze mną na halę, więc poszłam sama :)
Spotkałam się tam z takim chłopakiem tzn. przyjacielem ;)
Potem poszłam do domu wzięłam pieniądze i poszłam do sklepu tzn, wyszłam, spotkałam się z Seleną wzięłam od niej książkę, którą muszę przeczytać do poniedziałku (lektura xD)
i poszłyśmy do sklepu. Po drodze spotkałyśmy tego przyjaciela, z którym widziałam się na hali i poszliśmy w trójkę do sklepu. Po drodze Selena i przyjaciel rzucali się śnieżkami ja natomiast szłam śmiejąc się i unikając śnieżek. Gdy wyszliśmy ze sklepu po Przyjaciela przyjechała mama i pojechał z nią do domu :) Ja z Seleną poszłyśmy do drugiego sklepu i odprowadziłam ją do domu, po czym sama wróciłam do swojego domu. Zjadłam obiad i zaczęłam czytać książkę w między czasie pisząc z Seleną. Przeczytałam całą książkę (ma ona około 150 stron drobnym drukiem i 22 rozdziały). Gdy skończyłam zasiadłam do komputera i oto jestem piszę Wam tego posta :p
Dzień uważam za udany ;)
Film tygodnia:
Filmem tygodnia jest horror, który wraz z Seleną wczoraj w nocy oglądałyśmy.
Jest to "Ostatni dom po lewej"
W sumie nic strasznego.. jakieś strzelaniny, zabijanki, gwałt w lesie, marihuana, itp.
Więcej informacji na zdjęciu ;)
Możecie go obejrzeć w cda
Dowcip tygodnia:
Przychodzi blondynka do apteki i pyta:
-Są testy ciążowe?
-Są - odpowiada aptekarka
Na co blondynka:
- A trudne? :D
Taki tam sucharek xD
Zaczerpnięte z Facebook'a ;)
Opis tygodnia:
"Bo żyć godnie to nie znaczy nie upadać. Każdy robi błędy ważne jak będziesz wstawać."
Też tak uważam ;)
Cytat tygodnia:
Żaden dzień się nie powtórzy,
nie ma dwóch podobnych nocy,
dwóch tych samych pocałunków,
dwóch jednakich spojrzeń w oczy. ~Wisława Szymborska – Nic dwa razy
Ten tekst jest też na początku innej piosenki, którą znalazłam wczoraj :)
Tamta piosenka będzie piosenką kolejnego tygodnia :)
Myślę kochani, że w dzisiejszym poście to na tyle :)
Miłej nocy aniołki!
/AllyshaAn
czwartek, 7 stycznia 2016
Stare głupoty III
Cześć, misiaki! Jest to przedostatni wpis z tej serii "Stare głupoty". Oczywiście nie będzie tak, że w tym dniu tygodnia (tzn.czwartek) nie będzie nic wstawiane. Mamy pomysł na nową serię, która zastąpi tą teraz. Mam nadzieje, że zrozumieliście xD Pierwszy wpis już 21.01.2016r. A teraz zapraszam do czytania.
Uwaga!!
Tekst nie miał nikogo na myśli. Po prostu wiecie Stare Głupoty :) Opowiada o różnych przykrych okresach dziejących się w życiu "dziecka" i staje się ona coraz starsza. A wszyscy ją "pouczają".
1. -Mamo... tęsknie za tatusiem.
-Wiem, skarbie. Ale tatuś zarabia dla nas pieniądze. Nie bądź taką egoistką ok?
-Dobrze..
2.-Babciuuu, gdzie jest mamusia?!
-Twoja mama pracuje za granicą, żeby zapewnić Ci lepszą przyszłość, więc nie myśl tylko o sobie ok?
-Dobrze...
3.-Czemu Ty i tata musicie brać rozwód?
-To nie takie proste. Tak będzie nam łatwiej, więc nie myśl tylko o sobie.
-Dobrze..
4.-A co się stało z tym panem, z którym wcześniej się umawiałaś? On był fajny polubiłam go..
-On nie był biały i nie miał pieniędzy.
-Ale ja nie znoszę tego, twojego nowego chłopaka..
-Ale to moje życie! Mój wybór! Więc nie myśl tylko o sobie!
5.-Nic w naszym nowym domu nie jest kupione przez twojego ojca. Pieniądze twojego nowego ojczyma pójdą na konta naszych synów. Nic tutaj nie jest twoje! Nie bądź taką egoistką!
-Rozumiem...
6.-Tato, chciałabym się z tobą zobaczyć..
-Ale twoja nowa macocha nie chcę, żebym się z tobą widywał. Jestem coraz starszy, a ciągle potrzebuje pieniędzy...
"NIE BĄDŹ TAKĄ EGOISTKĄ."
-mówili...
"TO WSZYSTKO DLA TWOJEGO DOBRA."
To kłamstwa, które wciskali mi na okrągło, po to bym nie poczuła się niechciana.
"To bez znaczenia, gdzie akurat jesteśmy, z kim weźmiemy ślub, nasza miłość do ciebie nigdy się nie zmieni."
Iluzja, w którą desperacko uciekałam przez całe życie, powoli zaczyna mnie przygniatać.
Ale jestem gotowa na to, aby wreszcie się obudzić.
**************************************
I to tyle wieem dośç długe, więc już kończe. Na koniec dodam, że pamiętajcie: nie wszyscy mogą pochwalić się kochającymi rodzicami, więc spędzajcie z nimi jak najwięcej czasu by się od siebie nie oddalić. Pozderki ;*
Rose
Uwaga!!
Tekst nie miał nikogo na myśli. Po prostu wiecie Stare Głupoty :) Opowiada o różnych przykrych okresach dziejących się w życiu "dziecka" i staje się ona coraz starsza. A wszyscy ją "pouczają".
1. -Mamo... tęsknie za tatusiem.
-Wiem, skarbie. Ale tatuś zarabia dla nas pieniądze. Nie bądź taką egoistką ok?
-Dobrze..
2.-Babciuuu, gdzie jest mamusia?!
-Twoja mama pracuje za granicą, żeby zapewnić Ci lepszą przyszłość, więc nie myśl tylko o sobie ok?
-Dobrze...
3.-Czemu Ty i tata musicie brać rozwód?
-To nie takie proste. Tak będzie nam łatwiej, więc nie myśl tylko o sobie.
-Dobrze..
4.-A co się stało z tym panem, z którym wcześniej się umawiałaś? On był fajny polubiłam go..
-On nie był biały i nie miał pieniędzy.
-Ale ja nie znoszę tego, twojego nowego chłopaka..
-Ale to moje życie! Mój wybór! Więc nie myśl tylko o sobie!
5.-Nic w naszym nowym domu nie jest kupione przez twojego ojca. Pieniądze twojego nowego ojczyma pójdą na konta naszych synów. Nic tutaj nie jest twoje! Nie bądź taką egoistką!
-Rozumiem...
6.-Tato, chciałabym się z tobą zobaczyć..
-Ale twoja nowa macocha nie chcę, żebym się z tobą widywał. Jestem coraz starszy, a ciągle potrzebuje pieniędzy...
"NIE BĄDŹ TAKĄ EGOISTKĄ."
-mówili...
"TO WSZYSTKO DLA TWOJEGO DOBRA."
To kłamstwa, które wciskali mi na okrągło, po to bym nie poczuła się niechciana.
"To bez znaczenia, gdzie akurat jesteśmy, z kim weźmiemy ślub, nasza miłość do ciebie nigdy się nie zmieni."
Iluzja, w którą desperacko uciekałam przez całe życie, powoli zaczyna mnie przygniatać.
Ale jestem gotowa na to, aby wreszcie się obudzić.
**************************************
I to tyle wieem dośç długe, więc już kończe. Na koniec dodam, że pamiętajcie: nie wszyscy mogą pochwalić się kochającymi rodzicami, więc spędzajcie z nimi jak najwięcej czasu by się od siebie nie oddalić. Pozderki ;*
Rose
środa, 6 stycznia 2016
"Ona anioł, On szalał za nią" część trzecia.
Hej aniołki!
Zostało 18 minut do kolejnego dnia.
Wstawiam Wam kolejną część tej historyjki. Myślę że się spodoba. Przepraszam, że tak późno dodaję, ale byłam zajęta ;)
"Ona anioł, On szalał za nią."
Część trzecia
Nie poddał się. Jeszcze żadna dziewczyna mu nie odmówiła. Wiedział, że wreszcie dojdzie do ich randki. Nie mylił się. Krążył koło Magdaleny 2 tygodnie, aż wreszcie dziewczyna zgodziła się spotkać.Spędzili bardzo miło czas.Poszli na soczek, później do parku.
Rozmawiali o wszystkim i o niczym. Zarówno o ważnych sprawach, jak i o tych błahych. Czuli się przy sobie bardzo swobodnie.Odprowadził ją do domu, pocałował?Pragnął tego.Nie dlatego, żeby ją "zaliczyć", ale żeby po prostu dotknąć jej lśniących ust. Oddała pocałunek. Był krótki, ale na pewno na długo zapamiętany. Mateusz nie wiedział, co się dzieje. Spędzał z nią każdy dzień, każdą wolną chwilę. Czuł się przy niej tak błogo. Pragnął dotykać jej włosów, całować usta, czuć jej obecność i zapach. Pomyślał to pierwszy raz, gdy siedział z kumplami na piwie i ona weszła z koleżankami. Takie niespodziewane spotkanie, w ogóle się nie umawiali. Wtedy, patrząc na nią, jak tańczy i rusza biodrami, pomyślał:"O nie? To nie możliwe. To nie może być prawda. Ja ją naprawdę kocham... kocham". Pokochał ją. Pokochał jej słowa, oczy, czyny.Chciał być z nią na zawsze. Na zawsze...
- Ty kochasz Magdalenę? Kochasz Ją? - usłyszał od swojej najlepszej przyjaciółki, gdy powiedział, co tak naprawdę czuje. Marta - przyjaciółka od lat. Nigdy nie popatrzyła na niego, jak na obiekt westchnień, tak samo było z nim. Znali swoje słabości, swoje mocne strony, każdy grzech i każde marzenie. A teraz Marta nie dowierzała własnym uszom.Mateusz się zakochał! Casanova, jakich mało, kochał naprawdę. - Powiedz jej to - poradziła mu Marta. - O nie. Tego nie zrobię. Nie wiem, czy ona mnie... - podparł policzek ręką i dalej kartkował zeszyt od biologii. Marta usiadła obok i oparła się o jego ramię. - Mateusz, nie przejmuj się. Coś wymyślimy... Powiesz jej, nawet gdybyś nie był pewien jej uczuć, ważne, że będzie wiedzieć, że ją kochasz. A ja wiem, że to prawdziwa miłość, jeszcze nigdy nie powiedziałeś o żadnej dziewczynie, że ją kochasz.
Dziś trochę dłuższa część.
Myślę, że się podobała:)
Miłej nocy :*
Pozdrawiam :3
/AllyshaAn
Zostało 18 minut do kolejnego dnia.
Wstawiam Wam kolejną część tej historyjki. Myślę że się spodoba. Przepraszam, że tak późno dodaję, ale byłam zajęta ;)
"Ona anioł, On szalał za nią."
Część trzecia
Nie poddał się. Jeszcze żadna dziewczyna mu nie odmówiła. Wiedział, że wreszcie dojdzie do ich randki. Nie mylił się. Krążył koło Magdaleny 2 tygodnie, aż wreszcie dziewczyna zgodziła się spotkać.Spędzili bardzo miło czas.Poszli na soczek, później do parku.
Rozmawiali o wszystkim i o niczym. Zarówno o ważnych sprawach, jak i o tych błahych. Czuli się przy sobie bardzo swobodnie.Odprowadził ją do domu, pocałował?Pragnął tego.Nie dlatego, żeby ją "zaliczyć", ale żeby po prostu dotknąć jej lśniących ust. Oddała pocałunek. Był krótki, ale na pewno na długo zapamiętany. Mateusz nie wiedział, co się dzieje. Spędzał z nią każdy dzień, każdą wolną chwilę. Czuł się przy niej tak błogo. Pragnął dotykać jej włosów, całować usta, czuć jej obecność i zapach. Pomyślał to pierwszy raz, gdy siedział z kumplami na piwie i ona weszła z koleżankami. Takie niespodziewane spotkanie, w ogóle się nie umawiali. Wtedy, patrząc na nią, jak tańczy i rusza biodrami, pomyślał:"O nie? To nie możliwe. To nie może być prawda. Ja ją naprawdę kocham... kocham". Pokochał ją. Pokochał jej słowa, oczy, czyny.Chciał być z nią na zawsze. Na zawsze...
- Ty kochasz Magdalenę? Kochasz Ją? - usłyszał od swojej najlepszej przyjaciółki, gdy powiedział, co tak naprawdę czuje. Marta - przyjaciółka od lat. Nigdy nie popatrzyła na niego, jak na obiekt westchnień, tak samo było z nim. Znali swoje słabości, swoje mocne strony, każdy grzech i każde marzenie. A teraz Marta nie dowierzała własnym uszom.Mateusz się zakochał! Casanova, jakich mało, kochał naprawdę. - Powiedz jej to - poradziła mu Marta. - O nie. Tego nie zrobię. Nie wiem, czy ona mnie... - podparł policzek ręką i dalej kartkował zeszyt od biologii. Marta usiadła obok i oparła się o jego ramię. - Mateusz, nie przejmuj się. Coś wymyślimy... Powiesz jej, nawet gdybyś nie był pewien jej uczuć, ważne, że będzie wiedzieć, że ją kochasz. A ja wiem, że to prawdziwa miłość, jeszcze nigdy nie powiedziałeś o żadnej dziewczynie, że ją kochasz.
Dziś trochę dłuższa część.
Myślę, że się podobała:)
Miłej nocy :*
Pozdrawiam :3
/AllyshaAn
wtorek, 5 stycznia 2016
Pomiędzy Światami IV
Rozdział 4
-Jak się czujesz, Auro?-Zapytał Damon.
-Yyyy, dobrze. A-ale co ty tu robisz ?
-Jestem twoim aniołem, zapomniałaś? A tak poza tym mieliśmy porozmawiać.
-O tym nie wspominałeś. Ale po tym co się wydarzyło jakoś mnie to nie dziwi. Dobrze więc pierwsze pytanie to... Dlaczego powiedziałeś, że jestem wyjątkowa?
-Uuu na to pytanie będe mógł Ci odpowiedzieć, jutro. Jako prezent urodzinowy. A bardziej nie odemnie a od twoich rodziców.
-Jak to ?
-Skończysz 18 lat. A to jest dość poważny temat, który omówisz z rodzicami.
-Nie rozumiem...
Nagle do sali weszła mama.
- Przepraszam, skarbulku telefonu zapomniałam- podeszła do stolika i zabrała leżącą komórke.- A co to za przystojny młodzieniec? Twój chłopak? Nigdy nam o nim nie mówiłaś.
-Nie pani Salvatore, jesteśmy przyjaciółmi. Za to Aura mówiła mi o pani bardzo dużo. -Uprzedził mnie Damon.
- Tak mamo, to Damon.
-Och, przepraszam. To ja już pujde, nie będe wam przeszkadzać.
Gdy tylko wyszła Aura od razu spytała Damona:
-Skąd wiedziałeś, jak moja matka ma na nazwisko?
-Zadajesz za dużo pytań, znam wszystkich z twojego otoczenia. Twoją mame Sare, twojego ojca Stefana, twojego brata Klausa, twoją przyjaciółke Lidie Bennet, twojego wujka Ricka Zalcmana... I wielu innych. Jestem twym aniołem stróżem wiem wszystko o twoim życiu.
-Okej, czuje się troche skrępowana.
-Nie ma powodu, nie będe wypominał Ci twoich głupich zachowań z przeszłości. Takich jak..
-Damon!
-Spokojnie, już milcze.- Nie mógł opanować śmiechu.
Wkońcu nie wytrzymałam i też zaczełan się śmiać. Przez to szwy na moim brzuchu rozerwały się. Zaczełam panikować.
-Uspokuj się. Naprawie to.-Pociesz mnie.
Położył swoje ciepłe, gładkie dłonie na moim brzuchu.Ciarki przeszły mi po całym ciele. W miejscu, gdzie były szwy pod jego rękoma zabłysnęło światło
-Gotowe- powiedział.
I miał racje wszystko już było okej. Patrzyłam na niego oczarowana. I wyczułam między nami silną więź. I to nie tylko taką pomiędzy aniołem a jego "podopieczną" to było coś więcej. Raczej się w nim nie zakochałam, ledwo co go znam... Nie, to pewnie zmęczenie tak na mnie działa.
-Damon? Nie obrazisz się jeśli się troche zdrzęmne?
-Oczywiście, że nie. Słodkich snów.
I wyszedł z sali. Powieki zamykały mi się same. Aż w końcu zasnełam.
C.D.N
Hejo, misie. Dzisiaj nie będe się już rozpisywać. Dajcie znak jak się podobało. Miłego wieczorku. :*
Rose.
-Jak się czujesz, Auro?-Zapytał Damon.
-Yyyy, dobrze. A-ale co ty tu robisz ?
-Jestem twoim aniołem, zapomniałaś? A tak poza tym mieliśmy porozmawiać.
-O tym nie wspominałeś. Ale po tym co się wydarzyło jakoś mnie to nie dziwi. Dobrze więc pierwsze pytanie to... Dlaczego powiedziałeś, że jestem wyjątkowa?
-Uuu na to pytanie będe mógł Ci odpowiedzieć, jutro. Jako prezent urodzinowy. A bardziej nie odemnie a od twoich rodziców.
-Jak to ?
-Skończysz 18 lat. A to jest dość poważny temat, który omówisz z rodzicami.
-Nie rozumiem...
Nagle do sali weszła mama.
- Przepraszam, skarbulku telefonu zapomniałam- podeszła do stolika i zabrała leżącą komórke.- A co to za przystojny młodzieniec? Twój chłopak? Nigdy nam o nim nie mówiłaś.
-Nie pani Salvatore, jesteśmy przyjaciółmi. Za to Aura mówiła mi o pani bardzo dużo. -Uprzedził mnie Damon.
- Tak mamo, to Damon.
-Och, przepraszam. To ja już pujde, nie będe wam przeszkadzać.
Gdy tylko wyszła Aura od razu spytała Damona:
-Skąd wiedziałeś, jak moja matka ma na nazwisko?
-Zadajesz za dużo pytań, znam wszystkich z twojego otoczenia. Twoją mame Sare, twojego ojca Stefana, twojego brata Klausa, twoją przyjaciółke Lidie Bennet, twojego wujka Ricka Zalcmana... I wielu innych. Jestem twym aniołem stróżem wiem wszystko o twoim życiu.
-Okej, czuje się troche skrępowana.
-Nie ma powodu, nie będe wypominał Ci twoich głupich zachowań z przeszłości. Takich jak..
-Damon!
-Spokojnie, już milcze.- Nie mógł opanować śmiechu.
Wkońcu nie wytrzymałam i też zaczełan się śmiać. Przez to szwy na moim brzuchu rozerwały się. Zaczełam panikować.
-Uspokuj się. Naprawie to.-Pociesz mnie.
Położył swoje ciepłe, gładkie dłonie na moim brzuchu.Ciarki przeszły mi po całym ciele. W miejscu, gdzie były szwy pod jego rękoma zabłysnęło światło
-Gotowe- powiedział.
I miał racje wszystko już było okej. Patrzyłam na niego oczarowana. I wyczułam między nami silną więź. I to nie tylko taką pomiędzy aniołem a jego "podopieczną" to było coś więcej. Raczej się w nim nie zakochałam, ledwo co go znam... Nie, to pewnie zmęczenie tak na mnie działa.
-Damon? Nie obrazisz się jeśli się troche zdrzęmne?
-Oczywiście, że nie. Słodkich snów.
I wyszedł z sali. Powieki zamykały mi się same. Aż w końcu zasnełam.
C.D.N
Hejo, misie. Dzisiaj nie będe się już rozpisywać. Dajcie znak jak się podobało. Miłego wieczorku. :*
Rose.
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)






















