niedziela, 17 maja 2015
To nie był happy ende
Wysoko w górach był sobie mały domek, w którym mieszkała para młodych ludzi - Jessica i Alex. Ona cicha, piękna, spokojna i zrównoważona. On był jej zupełnym przeciwieństwem - szalony, zazdrosny, wybuchowy i nieopanowany.
Alex był biznesmenem i musiał wyjechać w delegację do New Yorku na 2 tygodnie.
W tym czasie Jessica nie miała co robić, ponieważ była uwięziona w domu przez swojego zazdrosnego męża. Postanowiła posprzątać jedno z pomieszczeń w piwnicy.
Gdy sprzątała zauważyła brak jednej deski w podłodze. Bardzo ja to zaciekawiło i odkryła kilka kolejnych desek. Po odkryciu 3 desek ujrzała tajemnicze schody.
Powiedziała "Ten dom zaczyna coraz bardzie mnie zaskakiwać". Po zejściu schodami i minięciu kilku krętych korytarzy poczuła nie przyjemny zapach i zobaczyła "podziemny cmentarz", na którym znajdowały się ciała innych kobiet. Jessica przeraziła się tym i wróciła do piwnicy, zakryła schody deskami, wróciła na górę i próbowała się uspokoić. W głowie miała tylko kilka myśli. Skąd to się tu wzięło? Czy Alex ma coś z tym wspólnego? Czy ja tez tam trafię?
Po powrocie Alexa wydało się, że to on, ale po wyjawieniu tego Jessica wylądowała na podziemnym cmentarzu martwa...
Spotkała tam duchy innych kobiet, których wcześniej nie widziała. Zaczęła z nimi rozmawiać co się stało, dlaczego nic nie zrobiły, dlaczego nie próbowały się zemścić?
Po głowie Jessiki krążyły pytania. Dlaczego on to zrobił? Przecież był dobrym człowiekiem. O co tu chodzi? Czemu to akurat ja? - pytała w myślach Boga.
Duchy innych kobiet po przemyśleniu powiedziały do Jessiki:
- Wcześniej bałyśmy się cokolwiek zrobić - powiedziała Amy
- Jest nas dużo bo aż 10, a on jest 1 sam jak palec. Poradzimy sobie - przekonywała Jessica
- No dobrze, ale jak chcesz to zrobić - spytała Kate?
- Wyjdźmy na powierzchnię, wejdźmy do domu, zacznijmy go straszyć - ciągnęła Jessica
- Dobra. Nie ma czasu do stracenia. Bierzmy się do roboty! - powiedziała Demi
I tak zrobiły. Zaczęły nękać Alexa i jego nową dziewczynę Martinę, która od razu po pierwszym dniu wyprowadziła się. Alex został sam, w myślach pytał co się dzieje, wpadł w depresję i w końcu się powiesił.
Duch Alexa spotkał się z Jessicą, Kate, Amy, Demi, Nicolą, Lucy, Alice, Mią, Melanie, Anastasią.
Dziewczyny nie dowiedziały się od niego zbyt wiele. Powiedział: Tak, po prostu, nie wiem, żałuję, przepraszam. Po tych słowach zniknął.
Nie przejęły się tym zbytnio, prosiły Boga:
Wiemy, że to nie możliwe, ale jeżeli można byłoby przywrócić nas do życia chociaż na tydzień.
Bóg wysłuchał ich próśb i przywrócił je do życia, ale nie na tydzień, lecz na zawsze.
A jedną z nich byłam ja - Nicole
- opowiadała dziewczyna na posterunku policji.
by Allyshaan no copy!!!
Myślę, że się podobało.
Wiem że długie ale opłaca się czasem posiedzieć, popisać, a później to przeczytać i zamieścić do sieci, żeby inni mogli to zobaczyć.
Bądźcie kreatywni!
//AllyshaAn
sobota, 16 maja 2015
Pomiędzy światami
Czas zawsze gra role. A tego dnia Aura miała go aż za dużo bo to właśnie dziś wszystko miało się zmienić....
By Rose
Pamiętajcie kochani bądźcie kreatywni!
/AllyshaAn
Ciemność. Wszędzie przerażająca ciemność. Aura wracała po wieczornej imprezie w klubie. Była wściekła, jej najlepsza przyjaciółka Lidia olała ją dla swojego chłopaka. Odkąd są razem świata poza nim nie widzi. I tak jest już od miesięcy. Była tak wściekła, że życzyła jej śmierci. Lidia bogata, piękna i seksowna miała wszystko. Aura zawsze jej zazdrościła bo nie miała takiej urody, tylu pieniędzy i żaden chłopak się za nią nie oglądał. Jednym słowem Aura nic nie miała. Próbowała zapomnieć o Lidii, ale nie potrafiła, przecież mimo wszystko nadal była jej najlepszą przyjaciółką.
Szła dalej gdy nagle usłyszała krzyki w głębi lasu . Zaniepokojona stanęła. Czy warto?-pomyślała. Pomóc innym lub ratować siebie -miała dylemat , ale nie na długo. Poszła powoli w głąb, gdzie było jeszcze ciemniej i groźniej. Nie spodziewanie stanęła na gałąź, a dźwięk rozniósł się po całym lesie. Krzyki ucichły.
Ze strachem poszła dalej oświetlając sobie drogę telefonem, po kilku krokach zobaczyła dziewczynę. Była przywiązana do drzewa i miała zaklejone usta. Aura pomogła jej się uwolnić i miały już uciekać, gdy ktoś złapał ją za rękę. Kazała dziewczynie biec po pomoc, ale okazało się, że już jej nie ma. Co za zołza - przeklęła w myślach. A były to jej ostatnie myśli bo poczuła, że coś wbiło jej się w brzuch. Napastnik dźgnął ją nożem. Straszny ból. Upadła i już nie wstała...
C.D.NBy Rose
Pamiętajcie kochani bądźcie kreatywni!
/AllyshaAn
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)